czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Zamość

Kobieta potrzebna od zaraz

Dodano: 24 stycznia 2006, 17:50
Autor: Bogdan Nowak

Nic tak zimą nie grzeje, jak uczucie do ukochanej kobiety. Niestety, po wsiach w regionie mieszka armia zmarzniętych samotnych mężczyzn.
Co trzeci nigdy nie miał żony. Kobiety na wsi są towarem deficytowym.
- Przychodzi człowiek do pustego domu i nie wie, co ze sobą zrobić - żali się 42-letni Romek z wioski w gminie Miączyn. - Telewizor żony raczej nie zastąpi. Chłodno i głodno. Los starego kawalera jest żałosny.

Romek mieszka z 70-letnią "gderliwą” matką. Ma 168 cm wzrostu, stary traktor i 5 ha marnego pola. Żyje głównie z renty matki. Miał kiedyś narzeczoną, ale twierdzi, że ją "rzucił”. Potem mu się z kobietami nie wiodło... Romek ma swój styl. Nawet podczas mrozów nosi na głowie bejsbolówkę z napisem "Chicago”, a z tylnej kieszeni spodni wystaje mu biały grzebień i lusterko. Kumpluje się z Adamem, starym kawalerem z sąsiedniego domu. Obaj zwykle podpierają ściany miejscowego sklepu. Potem do trzeciej w nocy oglądają telewizję.
- Czasami do wsi przyjeżdżają Ukrainki - wyjawia Adam. - Za spotkanie biorą po 50 zł. Wolność ma też sporo plusów...W wiosce żyje ponad 400 mieszkańców, w tym ok. 20 starych kawalerów. Do rekordu tutaj jeszcze daleko.
Legendą obrósł już Siemierz (gm. Rachanie). Kilka lat temu jeden z miejscowych pochwalił się dziennikarzom, że w jego wsi jest najwięcej wolnych mężczyzn w regionie. - W Siemierzu na 50 kawalerów przypada jedna panna, niestety, zakonnica - tłumaczył. Wioska, dzięki temu jednemu zdaniu, zrobiła w Polsce furorę (pisano o niej m.in. w Polityce). Sławny jest też Majdan Mały w gm. Krasnobród. Obliczono, że na ponad 300 mieszkańców przypada tam 40 kawalerów.
I nie są to wyjątki. Podobnie jest w większości wsi, głównie na terenach przygranicznych i popegeerowskich.
- Młodzi ludzie często nie zamierzają się żenić, bo nie chcą żyć w biedzie - tłumaczy Krystyna Ulewicz, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Dorohusku. - Młode kobiety wyjeżdżają do miast, m.in. do szkół i uniwersytetów. Więcej jest dla nich pracy w Niemczech i Włoszech, gdzie głównie niańczą dzieci i sprzątają. Mężczyźni zostają na ojcowiźnie.
Potwierdzają to wyniki ostatniego spisu powszechnego. Rachmistrzowie naliczyli w Polsce 20-proc. gospodarstw jednoosobowych. W miastach prowadzą je częściej tzw. stare panny, a na wsiach kawalerowie. Nikt jeszcze nie wymyślił sposobu, aby ich połączyć.
- Osobom po "30” trudno znaleźć miejsce w tzw. rynku małżeńskim - mówi Anna Rechulicz, psycholog z Ośrodka Interwencji Kryzysowej w Tomaszowie Lub. - Częste są to ludzie po rozwodach, mający bagaż złych doświadczeń życiowych i zawodów miłosnych. U takich ludzi mogą pojawić się też nerwice i lęk przed odrzuceniem. Najtrudniej jest mieszkańcom małych wsi. Trudno wówczas o kontakty z płcią przeciwną.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!