wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Zamość

Koniki nad Biebrzą

Dodano: 11 stycznia 2005, 21:34

Zasmakowały im osiki. Chrupią gałązki tych drzew jak paluszki. Wpisane w krajobraz Roztoczańskiego Parku Narodowego koniki polskie świetnie sprawdzają się w nowych warunkach.

Kilka tygodni temu dwanaście koników polskich pojechało ze Zwierzyńca na północ kraju. Ich hodowlą zainteresowała się dyrekcja Biebrzańskiego Parku Narodowego. – Bardzo dobrze u nas się czują – mówi Andrzej Grygoruk, zastępca dyrektora BPR. – Hasają na dwustuhektarowym, ogrodzonym terenie. Na wiosnę oźrebi się klacz, a więc będziemy mieć pierwszy przychówek.
Dyrektor podkreśla, że na terenie parku sporo jest podmokłych łąk i torfowisk. Tam nie da się skierować odpowiedniego sprzętu. Nieskoszone łąki systematycznie zarastają, a drzewa wyrastają gdzie tylko chcą. W poszukiwaniu pożywienia dotrą tam z powodzeniem potomkowie tarpana. – Pomogą nam w utrzymaniu terenu przed zarastaniem – wskazuje Grygoruk. – Ostatnio konikom zasmakowały nadbiebrzańskie osiki samosiejki. Zgryzają ich gałązki jak paluszki.
Koniki polskie odziedziczyły po tarpanach, swoich dzikich przodkach, łatwość bytowania w trudnych warunkach środowiskowych. Są żywotne, odporne na choroby, mocne i płodne. – Dobrze znoszą ekstremalne warunki pogodowe – dodaje Jan Słomiany, kierownik utworzonego 23 lata temu Ośrodka Hodowli Zachowawczej Konika Polskiego w RPN.
Nic dziwnego, że ich hodowlą zainteresowała się dyrekcja parku z Podlasia. – To powrót konika polskiego nad Biebrzę – mówi Grygoruk. – Te zwierzęta hodowane były na naszym terenie w przeszłości.
Dyrekcja BPN postawiła na koniki polskie, bo są niewybredne i zaradne w zdobywaniu pokarmu. W myśl umowy zawartej pomiędzy parkami, RPN przekaże odpłatnie w ciągu trzech lat BPN 30 sztuk tych zwierząt. – W pierwszym transporcie pojechało 12 koników, pod koniec tego roku przekażemy im 8 sztuk, a rok później – 10 – mówi Zdzisław Strupieniuk, zastępca dyrektora RPN.

Rolnicy poczekają

Do 2007 r. zainteresowani kupnem koników polskich rolnicy będą musieli obejść się smakiem. Dyrekcja RPN prowadziła co roku selekcję stada i na jesieni wystawiała do sprzedaży ok. 10 sztuk. Zwierzęta z powodzeniem można wykorzystać do lekkich prac polowych, w zaprzęgu i pod siodłem, dlatego zainteresowanie ich kupnem zawsze było duże. Sprzedawano je średnio po 2–3 tys. zł za sztukę.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!