wtorek, 24 października 2017 r.

Zamość

Maria Duławska - specjalistka od pisania hymnów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 lutego 2010, 15:58

Jest poetka i emerytowaną nauczycielką. Pisze ksiązki dla dzieci i hymny dla zamojskich szkół.

Pierwsze wykonanie wyszło doskonale. Było podniośle, patetycznie, trochę nostalgicznie i historycznie… Napisała pani właśnie hymn dla Zespołu Szkół w Sitańcu. Jakie trzeba mieć składniki, żeby napisać taki nietypowy utwór?

– Pierwszy hymn napisałam 15 lat temu dla Zespołu Szkół Mechanicznych w Zamościu. Nie było łatwo. Przewertowałam kroniki szkolne, sprawdziłam czym się szkoła zajmuje, porozmawiałam z ludźmi. To znalazło się w zwrotkach hymnu. Szkoła nosi imię Kościuszki. W refrenie odwołałam się do zasług tego bohatera. Taka "mikstura” wyszła dobrze. Podobnie praca wyglądała, gdy pisałam w ub. roku hymn dla szkoły w Borowinie Sitanieckiej. Tam patronem jest ksiądz Twardowski. Znalazły się w nim cytaty z wierszy księdza-poety np. o poznaniu Boga w biedronce…

A co z Honorom i Ojczyzną? Trudno sobie bez nich wyobrazić prawdziwy hymn

- Oczywiście są takie odwołania. W ostatnim hymnie dla ZS w Sitańcu jest ich dużo. Ale nie są one zupełnie wprost… Ta szkoła nosi od kilku dni imię Dzieci Zamojszczyzny. Napisanie takiego hymnu było wyzwaniem. Taka martyrologia nie da się w kilku zdaniach opowiedzieć. Ale w kolejnych zwrotkach odwołałam się do pamięci o tamtych wydarzeniach, okupacji, płaczu matek… Było też sporo o historii szkoły. Temat jest znany i… delikatny. Jednak bałam się pierwszego wykonania tego hymnu. Stało to się w czwartek, podczas wielkiego święta szkoły. Hymn wybrzmiał. To było wielkie przeżycie.

W jaki sposób powstaje muzyka do takich utworów?

Funkcjonują cztery napisane przeze mnie hymny. Do ostatniego muzykę napisał Jerzy Burda, nauczyciel Państwowej Szkoły Muzycznej w Zamościu. Do innych napisałam ją sama. Czasem najpierw powstaje tekst, czasem muzyka. Zależy od wielu czynników np. natchnienia…Ostatnio wysłałam hymn dla szkoły polskiej w Wilnie. Zobaczymy czy się spodoba. Oby. Hymny piszę społecznie. Taka praca daje satysfakcję. Piszę też wiersze, scenariusze, wydaję m.in. książki dla dzieci. Razem z grupą literacką "Akapit” przygotowujemy sztukę teatralną "Pokochaj cebulę”. Będzie wystawiona 8 marca w zamojskim kinie Stylowy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
a
ada
Gość
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

a
a (10 lutego 2010 o 17:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ach ci poeci...
Rozwiń
ada
ada (10 lutego 2010 o 09:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
Hmmm... Było to wiele lat temu. Pierwszy i jedyny, telefoniczny zresztą, kontakt z tą panią miałam po powrocie do Zamościa z obozu wakacyjnego, na którym byłam jedną z opiekunek grupy dzieci i młodzieży, a jedną lub jednym z uczestników ( nie pamiętam już, czy syn, czy córka) było dziecko pani Marii Duławskiej. Ponieważ mieliśmy problem z autokarami- jeden dojechał, a drugi miał dojechać później, kierownik obozu postanowił, że najpierw do Zamościa odjadą małe dzieciaki, a tym drugim autokarem, kilka godzin później pojedzie młodzież. Nie było wówczas jeszcze telefonów komórkowych, więc podeszło do mnie młoda osoba i poprosiła, że gdy dojadę z pierwszą grupą do Zamościa, żebym zadzwoniła do jego mamy, żeby się nie niepokoiła. Podała mi ta osoba nazwisko swojej mamy. Obiecałam, że gdy tylko przyjedziemy do Zamościa,zaraz zadzwonię do tej mamy, co natychmiast uczyniłam. No i tu klops.., ponieważ zamiast podziękowania za wiadomość, że dziecko całe i zdrowe za kilka godzin będzie w domu usłyszałam bardzo nieprzyjemne słowa ( nie ja byłam bezpośrednią opiekunką tego dziecka, poza tym obóz przebiegł bardzo szczęśliwie i dzieci były zadowolone) i zrobiło mi się bardzo, bardzo przykro. Ot, taka sobie nauczycielska refleksja. Pozdrawiam panią, Pani Mario i życzę wielu jeszcze sukcesów.

Bo, proszę pani nie warto być uczciwym, za uczciwość się przeważnie odpłacają niewdzięcznością.
Rozwiń
Gość
Gość (9 lutego 2010 o 13:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
uczennica napisał:
Dobra polonistka, sympatyczna kobieta. Oby więcej takich. Brawo pani Mario!

Hmmm... Było to wiele lat temu. Pierwszy i jedyny, telefoniczny zresztą, kontakt z tą panią miałam po powrocie do Zamościa z obozu wakacyjnego, na którym byłam jedną z opiekunek grupy dzieci i młodzieży, a jedną lub jednym z uczestników ( nie pamiętam już, czy syn, czy córka) było dziecko pani Marii Duławskiej. Ponieważ mieliśmy problem z autokarami- jeden dojechał, a drugi miał dojechać później, kierownik obozu postanowił, że najpierw do Zamościa odjadą małe dzieciaki, a tym drugim autokarem, kilka godzin później pojedzie młodzież. Nie było wówczas jeszcze telefonów komórkowych, więc podeszło do mnie młoda osoba i poprosiła, że gdy dojadę z pierwszą grupą do Zamościa, żebym zadzwoniła do jego mamy, żeby się nie niepokoiła. Podała mi ta osoba nazwisko swojej mamy. Obiecałam, że gdy tylko przyjedziemy do Zamościa,zaraz zadzwonię do tej mamy, co natychmiast uczyniłam. No i tu klops.., ponieważ zamiast podziękowania za wiadomość, że dziecko całe i zdrowe za kilka godzin będzie w domu usłyszałam bardzo nieprzyjemne słowa ( nie ja byłam bezpośrednią opiekunką tego dziecka, poza tym obóz przebiegł bardzo szczęśliwie i dzieci były zadowolone) i zrobiło mi się bardzo, bardzo przykro. Ot, taka sobie nauczycielska refleksja. Pozdrawiam panią, Pani Mario i życzę wielu jeszcze sukcesów.
Rozwiń
rydzykantt
rydzykantt (9 lutego 2010 o 10:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja tylko wspominam lody z Hrubieszowa !
Rozwiń
benek
benek (8 lutego 2010 o 20:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
hrubieszowianka z urodzenia ,zamościanka z wyboru
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!