wtorek, 4 sierpnia 2015 r.

Skierbieszów czeka na byłego prezydenta Niemiec

Dodano: 3 maja 2011, 20:40

– W miejscu, gdzie przyszedł na świat Horst Kőhler, rosną teraz krzewy i drzewa. Po drewnianym domu
– W miejscu, gdzie przyszedł na świat Horst Kőhler, rosną teraz krzewy i drzewa. Po drewnianym domu

Nie udało mu się przyjechać, gdy był prezydentem Niemiec. Teraz ma się udać. Za tydzień Horst Kőhler odwiedzi Skierbieszów na Zamojszczyźnie, gdzie 68 lat wcześniej się urodził.

To ma być półprywatny pobyt. – Wcześniej wyznaczane już były terminy, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie – mówi Magda Cieszkowska z Fundacji Polsko-Niemieckie "Pojednanie”, która organizuje wizytę prezydenta wspólnie z Ambasadą Niemiec oraz Biurem Pełnomocnika ds. Stosunków Polsko-Niemieckich.

Tym razem inicjatywa wyszła od gościa. Kőhler, który był prezydentem RFN od 2004 do 2010 roku, przyjedzie do Polski 10 maja. Złoży wizytę prezydentowi RP Bronisławowi Komorowskiemu, a po południu przyjedzie do Zamościa, gdzie m.in. zaplanowano spotkanie z prezydentem Marcinem Zamoyskim, spacer po Starym Mieście oraz złożenie kwiatów na Rotundzie.

Dzień później znany ekonomista, który obecnie jest doradcą finansowo-gospodarczym grupy G20, odwiedzi Skierbieszów.

Zaplanowano m.in. spotkanie z młodzieżą Gimnazjum im. Dzieci Zamojszczyzny oraz zaproszonymi kombatantami. Kőhler odwiedzi też kościół parafialny, gdzie pod tablicą upamiętniającą ofiary III Rzeszy ma złożyć kwiaty, a także miejsce przy ul. Zamojskiej, gdzie w lutym 1943 r. się urodził. Jego rodzice trafili tu z Besarabii i zajęli gospodarstwo Józefa Węcławika. Rdzennych mieszkańców Skierbieszowa Niemcy wysiedlili w listopadzie 1942 r., dlatego trudno wśród najstarszych skierbieszowian znaleźć kogoś, kto pamiętałby Kőhlerów.


Siedem lat temu, kiedy Kőhler został wybrany na 9 prezydenta RFN, władze Skierbieszowa wystosowały wówczas do niego list gratulacyjny wraz z zaproszeniem do odwiedzenia miejscowości, w której przyszedł na świat. Ale nie przyjechał. Gdy ponawiano zaproszenia, zawsze coś stawało na przeszkodzie. Aż do teraz.

– Bardzo spokojnie podchodzimy do zaplanowanej wizyty – mówi Sławomir Kugiel, sekretarz gminy Skierbieszów. – Na pewno jej ranga byłaby inna, gdyby nas odwiedził urzędujący prezydent Niemiec. Ale na pewno to będzie promocja gminy.

Mieszkańcy czekają na Kőhlera. – Jakby patrzeć, to nasz człowiek – śmieje się pan Dariusz. – Niemcy wysiedlili Skierbieszów i ludzie do tej pory mają o to żal, ale co może być winny Horst Kőhler. Że się tu urodził? – pyta retorycznie Stanisław Wlizło.
Czytaj więcej o:
2 komentarzy
Skomentuj
avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)
Ostatnie komentarze
aga (4 maja 2011 o godzinie 14:43)
Ciekawy temat.
nie taka stara (4 maja 2011 o godzinie 10:03)
Nie jest prawdą, że trudno znaleźć wśród mieszkańców takich, którzy pamiętają Kohlerów. Skierbieszowianie zostali wysiedleni ze swoich gospodarstw to prawda, część wywieziono do obozów, ale na gospodarstwach Niemców ktoś musiał pracować i byli to często wcześniejsi właściciele lub sąsiedzi (czasem z sąsiedniej wsi), więc dziś żyje ich jeszcze sporo. Są leciwi, ale żyją i mieszkają w Skierbieszowie lub okolicy. Niektórzy zapewne pamiętają rodziny niemieckie przesiedlone z Rumunii (jak Kohlerowie) i z Ukrainy, bo stamtąd też nasiedlono Niemców. Może warto by zainteresować się takim wywiadem z pamiętającymi tamte czasy, które były z pewnością bolesne dla obu narodów. Dla Nas Polaków oczywiście bardzo bolesne. Dla tych nasiedlonych Niemców też zapewne bolesne, bo nie zawsze z własnej woli musieli się przesiedlać w nieznane miejsce, gdzie byli narażeni na (słuszną jak najbardziej z naszego punktu widzenia) agresję partyzantów i niepewność jutra. Wojna igra losem ludzkim i tak będzie zawsze. Ważne chyba, abyśmy umieli o tym mówić bez agresji, bo tylko taka postawa (prawda bez agresji) może nam pomóc pogodzić się ze złą przeszłością. Wywiad z naocznymi pamiętającymi tamte czasy mieszkańcami Skierbieszowa mógłby w tym pomóc. Pod warunkiem rzetelności dziennikarskiej i poskromienia dziennikarskiej potrzeby szukania sensacji. A rola dziennikarza to chyba nie tylko granie na emocjach czytelników, ale też rzetelne i sprawiedliwe dociekanie prawdy.
Zobacz wszystkie komentarze (2)
Pozostałe informacje