poniedziałek, 23 października 2017 r.

Zamość

Na zimę mieli wrócić

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 listopada 2005, 18:08
Autor: Zofia Sawecka

Zbigniew miał 39 lat, Marek - 46. Schronisko dla bezdomnych opuścili wiosną. Mieli wrócić na zimę. Ich zwłoki odnaleziono w piątek na strychu pustego domu przy ul. Weteranów w Zamościu.

- Wstępnie przyjęto, że przyczyną zgonu obu mężczyzn był alkohol niewiadomego pochodzenia - poinformował nas wczoraj Adam Lackowski, rzecznik prasowy zamojskiej policji. Na miejscu nie stwierdzono żadnych śladów wskazujących na to, by ktokolwiek próbował ich pozbawić życia. Prokurator rejonowy zarządził jednak sekcję zwłok.
Kiedy zmarli, dokładnie nie wiadomo. Pewne jest to, że od kilku lat żaden z nich nie miał stałego miejsca zameldowania. Obaj mężczyźni byli wcześniej mieszkańcami Schroniska dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta w Zamościu. Wyprowadzili się stąd kilka miesięcy temu. - Jeden opuścił nas w lutym, drugi w kwietniu - mówi Elżbieta Gawron, kierowniczka schroniska. Dodaje, że obaj zawsze spędzali tu zimy, ale kiedy tylko robiło się cieplej, pakowali się i wynosili. Powód zawsze był ten sam: w schronisku obowiązuje zakaz picia alkoholu, a mężczyźni nie byli w stanie wytrzymać w abstynencji dłużej niż kilka miesięcy.
W tym roku jesień jest wyjątkowo długa i ciepła. Mężczyźni chcieli wykorzystać to do ostatniego momentu i odwlekali powrót do schroniska. Mieszkali i pili u kolegi na Nowym Mieście. Kiedy ich gospodarz zmarł, przenieśli się na Starówkę. 46-latek zapowiedział kolegom od Brata Alberta, że właśnie szykuje się, żeby do nich dołączyć. W tym tygodniu miał ponownie stawić się w schronisku. Zostawił tam nawet swoje rzeczy, zarezerwował miejsce. Nie zdążył jednak wytrzeźwieć.
- Kogo to obchodzi, że odchodzą. W tym roku zmarło już sześciu bezdomnych, którzy zimą tu z nami mieszkali - powiedział nam wczoraj Waldemar Limert, mieszkaniec zamojskiego schroniska dla bezdomnych mężczyzn. - Poza kierowniczką tej placówki, w Zamościu nikt się nie interesuje naszym losem. Miasto nie ma dla nas żadnego, realnego programu wychodzenia z bezdomności.
Limert też jest alkoholikiem, ale - jak podkreśla - od pięciu lat nie pije. Mimo to nie może znaleźć mieszkania ani pracy. Zresztą, jak mówi, żaden bezdomny nie dostał w mieście mieszkania. - Nikt nie chce takim jak my pomagać - skarży się. Zapewnia, że chce zmienić swoje życie. Jest pewien, że zarobiłby handlem obwoźnym na własne utrzymanie i ZUS. Starał się nawet o dotację na rozpoczęcie takiej działalności gospodarczej. - W urzędzie pracy powiedzieli mi, że to musi być coś stacjonarnego, bo inaczej nie będą mieć możliwości kontrolowania, na co wydaje się pieniądze z dotacji.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!