wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Zamość

Nie ma kto podjadać unijnego tortu

Dodano: 10 stycznia 2007, 16:45
Autor: Bogdan Nowak

Zamość będzie w tym roku wielkim placem budowy. Aż 122 mln zł zostaną przeznaczone na inwestycje. To prawdziwy rekord.

Prawie 43 mln zł to środki własne. Resztę wyłoży m.in. Unia Europejska. Pieniędzy nie powinno zabraknąć. Kłopot jest z robotnikami, których po prostu brakuje.

- Nie ma ludzi do pracy - złościł się na ostatniej sesji prezydent Marcin Zamoyski. - Dobrzy fachowcy wyjechali za granicę, a na budowach pracują tacy, których... nie powinno tam być. Dlaczego? Niektórzy mają tak trzęsące się ręce, że aż im się piach z taczek wysypuje. Nie wnikam z jakich powodów... To jest tragedia zamojskich wykonawców.
W 2007 r. w Zamościu planowany jest m.in. kolejny etap rewitalizacji Starego Miasta (remontowane będą m.in. fortyfikacje forteczne), budowa nowego boiska ze sztuczną nawierzchnią w zamojskim OSiR, Centrum Kultury Filmowej, a także m.in. modernizacja zoo. Ponadto przebudowanych i wyremontowanych zostanie kilkanaście ulic. Czy "trzęsący się” robotnicy mogą prowadzić tak poważne inwestycje?
- Decydujemy się na to, bo to dla miasta wielka szansa - tłumaczy Zamoyski. - Zresztą brak wykwalifikowanych robotników to nie tylko nasz kłopot. Takie miasta jak np. Wrocław muszą ściągać na budowy... Greków, bo brakuje rąk do pracy. To przykre. A na kursy doszkalające dla budowlańców chętnych brak.
Nie wszyscy są przekonani, że roboty uda się w mieście wykonać prawidłowo. - Trzeba zrobić mniej, ale za to porządnie - przekonuje radny Wiesław Nowakowski. - Tymczasem z odnowionych właśnie kamienic już sypie się tynk. Brakuje dobrych brukarzy. Efekty widać gołym okiem.
O nie najlepszej jakości robót budowlanych na zamojskiej Starówce pisaliśmy wielokrotnie. Położona kilka miesięcy temu kostka m.in. na ul. Pereca i Ormiańskiej już zaczyna się zapadać. Niektóre rynny są za krótkie, schodki się rozsypują, a nowe tynki lecą ze ścian. Mieszkańcy Zamościa patrzą na to ze zgrozą.
- To jest fuszerka - mówi Anna Kulik, właścicielka jednego z zakładów fotograficznych, patrząc na nowy bruk przy Pereca.
- Wykwalifikowanych robotników rzeczywiście na rynku brakuje - przyznaje Zbigniew Wach, właściciel jednej z zamojskich firm budowlanych. - To także wina magistratu. W latach 90. do poważniejszych inwestycji w Zamościu ściągano firmy z Kielc czy Bydgoszczy, pomijając rodzimych wykonawców. Nasi fachowcy musieli zmieniać pracę, odchodzili na renty czy wyjeżdżali z kraju. Tych ludzi nie da się już odzyskać.
Czy jakość remontów w Zamościu się pogorszyła? - Tych wykonanych przez nas na pewno nie - zapewnia Wach. - Jednak z unijnego tortu, który będzie niebawem dzielony, nie skorzystamy. Nasza firma jest niewielka, a my... mierzymy siły na zamiary. Mamy coś wykonać byle jak, to wolimy się za to nie zabierać.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!