sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Zamość

Odkopali zwłoki i odcięli głowę. Ruszył proces Sławomira J.

Dodano: 8 grudnia 2010, 12:20

Żeby nie wracać za kratki, Sławomir J. postanowił upozorować swoją śmierć. Razem z ojcem i siostrzeńcem wykradli z grobu ciało samobójcy i spalili je w samochodzie. Przed lubaczowskim sądem rozpoczął się właśnie proces w tej głośnej sprawie.

– Mógłbyś się wreszcie przyznać! – wykrzykiwał do świadczącego w sądzie swego przyrodniego wujka 24-letni Sławomir J. główny oskarżony w sprawie kradzieży zwłok i upozorowania swego zabójstwa. – Pojechałeś z nami na cmentarz, by wykraść zwłoki – mówił zdenerwowany oskarżony.

– Absolutnie zaprzeczam fałszywym oskarżeniom swego krewniaka – odpowiadał spokojnie mężczyzna.
Posądzeniom Sławomira J. zaprzeczył drugi oskarżony. Dawid F., jego 18-letni siostrzeniec stwierdził, że świadka nie było z nimi na cmentarzu. – To wnuk wrabia mnie w ten koszmar. W niczym nie brałem udziału, a pierwszy trafiłem do aresztu – żalił się tymczasem 59-letni Jan J., ojciec Sławomira J., oskarżany o współudział w profanacji zwłok.

Zeznania świadków potwierdziły, że 24-letni Sławomir J. poszukiwał osoby, która po zabójstwie miała posłużyć do upozorowania jego śmierci. Wspólnie ze znajomymi jeździł po okolicy samochodem, w którym miał siekierę i metalową rurkę. Na szczęście nie znaleźli ofiary. Pomysł kradzieży zwłok pojawił się, gdy w pobliskiej miejscowości zmarł tragicznie mężczyzna podobnej do oskarżonego postury.

O tej bulwersującej sprawie głośno było w całym kraju. 24 czerwca policja przyjęła informację o spalonym renaulcie pod Lubaczowem. W bagażniku znaleziono zwłoki bez głowy. Właściciel posesji, którym był Jan J. z Różańca k. Tarnogrodu, stwierdził, że to zwęglone ciało jego 24-letniego syna. Świadczyć o tym miały złoty łańcuszek i obrączka.

Ale ta wersja wydawała się mało prawdopodobna. Ustalono, że w bagażniku spalono zwłoki 42-latka, które wykradziono z cmentarza w Łukowej. Sławomirowi J. pomagali ojciec i 18-letni siostrzeniec. Jeden z nich siekierą odciął głowę, by na podstawie analizy uzębienia policja nie odkryła mistyfikacji. Wcześniej Jan J. rozsiewał plotki, że ukraińska mafia domaga się głowy jego syna.

Sławomir J. nie chciał wracać do więzienia, gdzie odsiadywał wyrok za kradzieże i włamania. Wysoko ubezpieczył swoje życie (w różnych towarzystwach ubezpieczeniowych miał wykupione polisy na 1 750 tysięcy złotych), a następnie postanowił upozorować swoją śmierć.

Za znieważenie zwłok grozi do 2 lat więzienia, ale Sławomir J. odpowie dodatkowo za wcześniejsze grzeszki, m.in. za krótkotrwałe użycie samochodu i porzucenie go w stanie uszkodzonym. Grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności.
Czytaj więcej o:
Ania
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Ania
Ania (9 grudnia 2010 o 10:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jest juz nieprawomocny wyrok dla tych zwyrodnialcow. Wiecej info na nowinach24:

http://www.nowiny24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20101207/REGION00/805557777
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!