sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Zamość

Odurzona młodzież

Dodano: 12 stycznia 2005, 21:30

Narkotyki można kupić wszędzie: na osiedlu, w dyskotece, a nawet w... szkole. Wyniki ankiety przeprowadzonej w zamojskich szkołach są zatrważające.

Jest sobotni wieczór. Zamojskie kawiarnie i puby tętnią życiem. Średnia wieku nie przekracza 17 lat. Chcę kupić coś na „stres”. Po kilkunastu minutach wychodzę z paczuszką marihuany. Wyrzucam ją do kosza... Za 1 gram „trawki” (wystarcza podobno na 8 lufek) zapłaciłam 30 zł. Niezwykle sympatyczny sprzedawca miał także „na składzie” m.in. ekstazy. Za 1 tabletkę chciał 15 zł. Tłumaczył, że jego towar daje dobrego kopa, a ceny są okazyjne. Trudno się było od niego odczepić.

Lek na całe zło


Na zakup narkotyków stać niemal każdego ucznia i studenta. A to oni bardzo często są klientami lokalnych dealerów. Według ankiety przeprowadzonej ostatnio przez Mariusza Błędowskiego, studenta pedagogiki w Wyższej Szkole Towarzystwa Wiedzy Powszechnej w Warszawie, aż 30 proc. uczniów zamojskich gimnazjów i szkół średnich miało kontakt z narkotykami, a 9 proc. zażywa je regularnie! Błędowski przepytał ok. 150 osób. Wśród najczęstszych powodów sięgania po narkotyki młodzież wymienia: kłopoty w domu, chęć dobrej zabawy i ciekawość.

Przychodzi „maryśka” do szkoły

Najpopularniejszym narkotykiem wśród młodzieży jest marihuana. Uczniowie sięgają też m.in. po amfetaminę i ekstazy. Używki można kupić na zamojskich osiedlach, w dyskotekach, klubach, a także... w szkołach. Okazuje się, że dealerzy świetnie funkcjonują w lokalnych warunkach. Wielu spośród ankietowanych zna ich osobiście. Materiał zgromadzony podczas badania pokazuje, że po narkotyki sięga najczęściej młodzież nieźle sytuowana, wychowująca się w dobrych i bardzo dobrych warunkach materialnych.

Po co tyle hałasu?

Piotrek, uczeń jednego z zamojskich gimnazjów, ma spore kieszonkowe, które często w całości przeznacza na zakup m.in. „gandzi”. Jest przekonany, że marihuana nie jest szkodliwa i lepiej się sprawdza na imprezach niż piwo. Nie rozumie po co ten „dym” przeciwko narkotykom. – Jak starzy wyczują alkohol, to jest awantura. A z marihuaną nie ma żadnego gadania, bo rodzice jej jeszcze nie czają. Wielu moich znajomych przypala, bo to jest bardzo dobre na „stresa”. Co w tym złego? – wzrusza ramionami i znika za zakrętem szkolnego korytarza.

Walka z wiatrakami

– Wyniki ankiety są bardzo niepokojące – mówi Marta Ciuraszkiewicz, pedagog szkolny w III LO. – Walka z narkotykami w szkołach nie jest jednak sprawą nową. Organizujemy m.in. pogadanki, spotkania i warsztaty psychologiczne. Prowadzą je pracownicy Poradni Zdrowia Psychicznego. Szkoły robią co się da, aby chronić swoich uczniów.
To jednak nie wystarcza. Niektóre gimnazja w Lublinie, dostrzegając problem narkomanii, zdecydowały się na wprowadzenie radykalnych kroków. Uczeń podejrzany o zażycie narkotyków będzie w szkole badany na obecność substancji odurzających. Działanie to jest częścią programu „W trosce o młodzież przeciw narkotykom” wspieranym przez Stowarzyszenie Pomocy Rodzinie Zagrożonej Patologią Społeczną „Postis”. Warto chyba pomyśleć o podobnych projektach w zamojskich szkołach.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!