niedziela, 19 listopada 2017 r.

Zamość

Jako zapowiedź likwidacji zakładu potraktowano w Cukrowni Wożuczyn odwołanie ze stanowiska dotychczasowego dyrektora zakładu. Sytuacja jest napięta. Pracownicy nie wykluczają protestów.

Eugeniusz Raczkiewicz stracił stanowisko w minionym tygodniu. Decyzja Krajowej Spółki Cukrowej w Toruniu nie przypadła do gustu związkowcom, którzy murem stanęli za swoim szefem. Żądają, by Raczkiewicz wrócił na zajmowane stanowisko. – Napisaliśmy w tej sprawie protest do zarządu spółki – tłumaczy Lucjan Pieprzowski, przewodniczący Związku Zawodowego Pracowników Administracji Cukrowni Wożuczyn. – Podpisali się pod nim członkowie wszystkich związków zawodowych w zakładzie. Jeżeli nasze żądanie nie zostanie uwzględnione, rozpoczniemy strajk.
Cukrownia Wożuczyn jest jednym z największych zakładów przemysłowych w powiecie tomaszowskim. Zatrudnionych jest tam ponad 220 osób. Są to przede wszystkim mieszkańcy okolicznych wiosek, którzy o pracy gdzie indziej nie mogą nawet pomarzyć. Tymczasem – jak podnoszą – od kilku lat toruńska spółka dąży do likwidacji zakładu, a tym samym pozbawienia ich środków do życia.
– Wożuczyn jest zagłębiem buraczanym – tłumaczy jeden z pracowników cukrowni. – Likwidacja zakładu byłaby wielkim błędem. Dyrektor to rozumiał i z całych sił bronił zakładu oraz jego pracowników, dlatego został za to ukarany.
Zarząd KSC jest zdziwiony protestem pracowników cukrowni. – Decyzja odwołania dyrektora nie podlega dyskusji – mówi Łukasz Wróblewski, rzecznik Krajowej Spółki Cukrowej w Toruniu. – Pan Raczkiewicz nie realizował strategii KSC, dlatego nie może być nadal szefem zakładu. Jednak odwołanie dyrektora nie ma nic wspólnego z planowanym rzekomo zamknięciem zakładu. Takiej decyzji nie podjęto.
Ale pracownicy wożuczyńskiej fabryki pamiętają, że ich zakład znajdował się jeszcze niedawno w przygotowanym przez KSC projekcie restrukturyzacji cukrowni, który miał poprawić wyniki spółki. Do likwidacji przeznaczono wówczas 16 z 26 polskich cukrowni, w tym 4 na Lubelszczyźnie (Klemensów, Rejowiec, Wożuczyn i Opole Lub.). W naszym województwie skończyło się na zamknięciu Cukrowni Klemensów. Na nic zdały się protesty pracowników i plantatorów buraków cukrowych, którzy domagali się wstrzymania likwidacji zakładu.
– Na pewno nie damy się wywieść w pole – zapewnia Pieprzowski. – Będziemy walczyć o swoje. Nie mamy innego wyjścia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!