piątek, 20 października 2017 r.

Zamość

Pacjenci chcą, by kardiochirurg dr Tadeusz Gburek wrócił do szpitala "papieskiego" w Zamościu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 sierpnia 2009, 13:38

Blisko tysiąc osób domaga się przywrócenia do pracy byłego ordynatora kardiochirurgii zamojskiego szpitala "papieskiego”. – Stosunek pracy doktora wygasł w momencie rozstrzygnięcia konkursu na stanowisko ordynatora, kadrę medyczną kompletuje nowy szef oddziału – usłyszeliśmy w szpitalu.

O pomoc w rozwiązaniu problemu pacjenci kardiochirurga zwrócili się do posła Sławomira Zawiślaka (PiS). A ten przesłał protest do marszałka województwa lubelskiego z prośbą "o szczególne zainteresowanie się sytuacją panującą w podległym zarządowi szpitalu”.

Podnosi, że według docierających do niego sygnałów w ciągu ostatnich kilku lat z pracy w szpitalu "papieskim” odeszło kilku znakomitych fachowców.

– Proces ten niestety trwa nadal – relacjonuje Sławomir Zawiślak. – W ostatnim czasie rozwiązaniu uległ stosunek pracy z dr. Tadeuszem Gburkiem, cenionym specjalistą, twórcą renomy zamojskiej kardiochirurgii.

Według niego, kardiolog odszedł z pracy w "mało zrozumiałych okolicznościach”.

– Komisja konkursowa, której zadaniem był wybór nowego ordynatora oddziału kardiochirurgii, wskazała ucznia dr. Gburka, lekarza o zdecydowanie mniejszym doświadczeniu zawodowym – wskazuje poseł. – Ten wybór stał się ogromnym zaskoczeniem dla wszystkich zainteresowanych mieszkańców Zamojszczyzny, tym bardziej, że były ordynator nie otrzymał innej oferty pracy na oddziale.

Co na to szpital? – Stosunek pracy dr. Gburka wygasł w momencie rozstrzygnięcia konkursu – mówi Ryszard Pankiewicz, rzecznik prasowy placówki przy al. Jana Pawła II w Zamościu. – Za organizację pracy oddziału i skompletowanie kadry odpowiada nowy ordynator.

A jest nim od niedawna Łukasz Tułecki. Dlaczego b. ordynator już tam nie pracuje? Z nowym szefem nie udało się nam skontaktować.

Pod listami poparcia dla b. ordynatora podpisało się blisko tysiąc osób. Podnoszą, że "chora” polityka kadrowa szpitala prowadzi do katastrofy. Ich zdaniem, zatrudniona obecnie na kardiochirurgii młoda kadra lekarska nie jest w stanie przeprowadzić standardowych operacji.

Chodzi o przypadek pacjentki, która pod koniec lipca trafiła do szpitala "papieskiego” z pękniętym tętniakiem aorty. Kobieta została przewieziona do lubelskiej kliniki, gdzie zmarła po operacji.

Przytaczani przez Zawiślaka autorzy listu twierdzą, że kobieta zmarła przez to, że za późno trafiła na stół operacyjny.

– To lekarze podejmują decyzję i biorą za to odpowiedzialność – wskazuje rzecznik szpitala "papieskiego”. – W tym bardzo ciężkim przypadku wszystko odbyło się zgodnie z zasadami sztuki lekarskiej. Przed podjęciem decyzji o przetransportowaniu pacjentki do Lublina lekarz dyżurny kontaktował się z konsultantem wojewódzkim. Nie było żadnych uchybień.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (7 stycznia 2016 o 19:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
dr pisze się bez kropki - poziom zamojski?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!