środa, 23 sierpnia 2017 r.

Zamość

Pacjent stracił nogę. Chirurg znowu w sądzie

Autor: (lew)

Mieszkańcowi podzamojskiej wioski, który trafił do "starego” szpitala ze złamaną nogą, trzeba ją było w końcu amputować.

Choć zdaniem śledczych, ordynator popełnił błędy, postępowanie umorzono. W wyniku apelacji Sąd Okręgowy w Zamościu uchylił wyrok, a sprawę przekazał do ponownego rozpatrzenia sądowi pierwszej instancji.

Przypomnijmy. W październiku 2002 roku pan Tadeusz uległ wypadkowi drogowemu. Z otwartym złamaniem kości piszczelowej nogi trafił do szpitala przy ul. Peowiaków.

Po przyjęciu założono mu opatrunek gipsowy i zastosowano wyciąg szkieletowy. Podczas hospitalizacji wszystkie decyzje dotyczące leczenia prowadził Zbigniew Ch., ordynator oddziału urazowo-ortopedycznego Zamojskiego Szpitala Niepublicznego.

Dwa tygodnie później przeprowadzono operację, po której m.in. założono dwa dreny i zamknięto ranę. Kolejne zabiegi polegały na usunięciu tkanek zakaźnych ze strefy otwartego złamania. Po ponad trzech miesiącach pacjent został wypisany do domu. Na nodze miał gips, ale rana się nie goiła. Przez cały czas wypływała z niej wydzielina ropna.

Pokrzywdzony kilka razy zgłaszał się do poradni ortopedycznej, gdzie otrzymywał jedynie leki przeciwbólowe i zalecenia dotyczące zmiany opatrunków. Z uwagi na stan zapalny tkanek, lekarz rodzinny skierował go do szpitala. Później pan Tadeusz był jeszcze kilka razy hospitalizowany, przebywał też w PSK nr 1 w Lublinie. W marcu 2005 roku na żądanie pacjenta amputowano mu nogę.

Sprawą zainteresowali się śledczy, którzy pod koniec 2008 roku oskarżyli Zbigniewa Ch. o narażenia pacjenta na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Grozi za to do 3 lat pozbawienia wolności. Według prokuratury, ordynator, który sprawował bezpośrednią opiekę nad pacjentem i miał obowiązek troszczenia się o niego, ograniczył proces leczenia otwartego złamania nogi, mimo że stan pacjenta wymagał operacyjnego ustabilizowania złamania.

Śledczy oparli się na opinii biegłych lekarzy z Katedry i Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu, z której wynikało, że lekarz powinien zastosować jedną z uznanych metod operacyjnych, nieuzasadnione było też przedłużanie leczenia za pomocą opatrunku gipsowego.

Ordynator nie przyznał się do winy. Złożył obszerne wyjaśnienia, w których opisał proces leczenia, podnosząc, że był prawidłowy. W czerwcu Sąd Rejonowy w Zamościu umorzył postępowanie – Zbigniew Ch, działał nieumyślnie, a ściganie takiego przestępstwa następuje na wniosek pokrzywdzonego. A pan Tadeusz tego nie chciał. Mimo to sprawa wraca znowu do sądu.
Czytaj więcej o:
semin
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

semin
semin (15 października 2011 o 02:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a czyja to ma byc wina?- pacjenta? ze zlamania ucinac noge? ja tez mialem zlamana i lekarze zwlekali z operacja, az w koncu nie bylem operowany ze wzgledu na serce...pare lat pozniej zlamalem druga i operacja byla od razu po konsultacji kardiologicznej, dodam ze ta noga z pierwszego zlamania mnie napier....ciekawe dlaczego
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!