środa, 22 listopada 2017 r.

Zamość

Pędził jak do wypadku

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 lutego 2006, 19:33
Autor: (lew)

Przeholował z prędkością i karetka wylądowała na drzewie. Na szczęście jechał sam. 45-letni kierowca zamojskiej stacji pogotowia miał w wydychanym powietrzu 1,76 promila alkoholu. Wczoraj stracił pracę. – U nas nie ma już dla niego miejsca – powiedział nam Ryszard Szeląg, dyrektor Samodzielnej Publicznej Stacji Pogotowia Ratunkowego i Transportu Sanitarnego w Zamościu. – To był bardzo sumienny i zdyscyplinowany pracownik, a do tego świetny kierowca ze wszystkimi kategoriami prawa jazdy. W pogotowiu pracował ponad 20 lat. Nie mam zielonego pojęcia, co się stało.


Mężczyzna narozrabiał w czwartek wieczorem. Wszystko wskazuje na to, że bez wiedzy dyspozytora wziął „erkę”. – Nie było żadnego wezwania do wypadku – zapewnia Szeląg. Do wypadku doszło na ul. Namysłowskiego. – Kierowca stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na pobocze, a następnie uderzył w drzewo – relacjonuje nadkomisarz Andrzej Majzer, zastępca naczelnika sekcji prewencji Komendy Miejskiej Policji w Zamościu. Mężczyzna – poza lekkimi obrażeniami powierzchownymi – wyszedł z wypadku bez szwanku. W wydychanym powietrzu miał 1,76 promila alkoholu. Policjantom tłumaczył, że wypił... jedno piwo. Musiał przesiąść się z rozbitej karetki do policyjnego radiowozu. Noc spędził w Policyjnej Izbie Zatrzymań. Dyrekcja
pogotowia oszacowała straty na 3 tys. zł. Kto zapłaci
za naprawę karetki? – Kierowca – zapowiada Szeląg.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!