poniedziałek, 23 października 2017 r.

Zamość

Piotruś do wzięcia

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 kwietnia 2006, 20:39

Ośmiomiesięczny Piotruś z Setnik może trafić do nowej rodziny. Na pewno nie wróci na razie do pozbawionych władzy rodziców: 70-letniego ojca i jego młodszej o 45 lat konkubiny.

Postanowienie hrubieszowskiego sądu właśnie się uprawomocniło. – Następnym etapem jest ustalenie opiekuna prawnego małoletniemu – powiedział nam Robert Kowalczuk, przewodniczący Wydziału Rodzinnego i Nieletnich Sądu Rejonowego w Hrubieszowie.
Zajmie się tym krasnostawski sąd, gdyż dziecko przebywa obecnie w Niepublicznym Zespole Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych w Tuligłowach k. Krasnegostawu. Opiekunem prawnym może zostać przedstawiciel tej placówki, np. dyrektor, który będzie mógł starać się o alimenty, szukać rodziny zastępczej albo takiej, która przysposobi malca, czyli go adoptuje.
Prawdziwi rodzice Piotrusia będą mogli się starać – na drodze sądowej – o odzyskanie nad nim władzy.
– Zapewniają, że będą walczyć o dziecko – powiedziała nam Małgorzata Podpora z Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Dołhobyczowie.
Takie prawne możliwości skończą się definitywnie, gdy dziecko zostanie adoptowane.
Piotruś przyszedł na świat w sierpniu ub. roku. Jego ojcem jest 70-letni Eugeniusz I., matką 25-latka po szkole specjalnej. Mieszkają w Setnikach w jednym z popegeerowskich bliźniaków. W listopadzie dziecko w głębokiej śpiączce trafiło do szpitala w Hrubieszowie, a stamtąd – w poważnym stanie – zostało przewiezione do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie. Lekarze stwierdzili u niemowlaka pęknięcie kości czaszki, krwiak mózgu i złamaną nóżkę. Matka utrzymywała, że upadła z nim na schodach. Czy tak naprawdę było, sprawdza Prokuratura Rejonowa w Hrubieszowie. Piotruś spędził w szpitalu dwa miesiące. Nie wrócił do rodziców. Umieszczono go w placówce opiekuńczej w Tuligłowach. W marcu hrubieszowski sąd uznał, że rodzice zaniedbywali dziecko i – w konsekwencji – pozbawił ich władzy nad Piotrusiem.
Eugeniusz I. i jego konkubina są na rencie, dlatego nie korzystają z pomocy społecznej. Ale pracownicy dołhobyczowskiego GOPS często do nich zaglądają. – Pan Eugeniusz hoduje świnki i kury, a dzisiaj przygotowywał z konkubiną grządki pod warzywa – powiedziała nam wczoraj Małgorzata Podpora. – Nikt z sąsiadów nie zgłaszał nam wcześniej, że niewłaściwie opiekują się dzieckiem.
Jak udało się nam ustalić, oboje interesują się losem synka i są w stałym kontakcie z zakładem w Tuligłowach. Bardzo żałują, że nie ma z nimi dziecka. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!