poniedziałek, 23 października 2017 r.

Zamość

Policja od dawna wiedziała o łowcy kocich skór

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 lutego 2009, 13:07
Autor: (mag)

Dziś rano biłgorajska policja przesłuchała mężczyznę, od którego w czwartek kupiliśmy kocią skórę. Mężczyzna ogłasza się w lokalnej prasie oferując wyprawione skóry m.in. z kotów.

W rozmowie z nami chwalił się, że ma "hodowlę świeżych kotów”, reklamował kocie skórki, które nadają się zarówno na korzonki, jak i na futerko. Zachwycał się też kocim mięsem.

- Przesłuchaliśmy tego mężczyznę, ale w tej chwili nic nie wskazuje na to, że popełnił przestępstwo - mówi Milena Galarda, rzecznik KPP w Biłgoraju. - Tłumaczy, że ściągał skórę z kotów potrąconych przez samochód, 200 metrów od zabudowań. Do tego ma prawo.

Funkcjonariusze przeszukali dom mężczyzny, znaleźli w nim skóry zwierząt. - Nie mamy jeszcze pewności z jakich zwierząt pochodzą. Będziemy to sprawdzać - mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik komendanta Wojewódzkiego Policji w Lublinie.

Policja apeluje do mieszkańców, by zgłaszali się na policję w Biłgoraju, jeśli w ostatnim czasie zaginął im kot. - Być może rozpoznają w zabezpieczonych skórach swoje koty - dodaje Wójtowicz.

Tymczasem sprawa "kociego biznesmena” jest od dawna znana biłgorajskiej policji. Już w ubiegłym roku burmistrz Biłgoraja Janusz Rosłan zawiadomił policję o podejrzanym procederze. - Wysłałem policji gazetę z ogłoszeniem o sprzedaży skór z kotów - mówi burmistrz Janusz Rosłan. - Do dzisiaj nie otrzymałem odpowiedzi.

Policja wszczęła wtedy postępowanie sprawdzające. - Zostało ono umorzone - mówi Milena Galarda. - Wtedy mężczyzna także tłumaczył, że skóry pozyskuje z kotów potrąconych przez samochód.

Wczoraj kupiliśmy kocią skórę w samym centrum Biłgoraja. Burmistrz Rosłan nie może w to uwierzyć: - Jestem zbulwersowany. Mam nadzieję, że tym razem ta sprawa znajdzie jakiś finał. Mam psa i dwa koty. Nie wyobrażam sobie, by mogły mi nagle zaginąć.

Rzecznik Wójtowicz zapewnia, że sprawa będzie nadal wyjaśniana.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
on
wojtus
(22) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (24 lutego 2009 o 21:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[url="http://img204.imageshack.us/my.php?image=p1060122copy.jpg"]http://img204.imageshack.us/my.php?image=p1060122copy.jpg[/url]
[url="http://img525.imageshack.us/my.php?image=p1060124.jpg"]http://img525.imageshack.us/my.php?image=p1060124.jpg[/url]

PROSZE BARDZO TU MACIE TO OGŁOSZENIE WRAZ Z NUMEREM TELEFONU DO TEGO TYPA. OGŁASZA SIĘ NADAL, TO JEST NOWE WYDANIE GAZETY "NOWA WIEŚĆ" Z DNIA 23 LUTEGO 2009
Rozwiń
on
on (21 lutego 2009 o 09:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ty napisał:
1. Można mieć własną hodowlę kotów, prawo tego nie zabrania
2. Zabija bezpańskie koty z wiatrówki, które łażą po jego posesji. Może jest mysliwym, prawo tego nie zabrania
3. Obdziera zabite przez samochód koty ze skóry. wolno mu.
Oczywiście, że kłamie, ale policja, prokurator i sąd mogą mu nagwidać. I o tym piszę, czytaj ze zrozumieniem.

CZłowieku ty widziałeś potrąconego kota skura z niego napewno się nie nadaje na futro.
Rozwiń
wojtus
wojtus (21 lutego 2009 o 09:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No to już niemiaszki kotów nie pojedzą.Pamiętacie chyba jak po Lublinie łazili z kotami przy pasie podczas okupacji.
Rozwiń
gucio
gucio (21 lutego 2009 o 01:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Co do miesa to nie bylo powiedziale w tamtym artykule ze on je sprzedaje. Jesli On je sam spozywa wiec nie popelnia przestepstwa...jesli czestuje innych juz popelnia". @melek kliknij sobie zapis rozmowy telefonicznej z wczesniejszego artykułu.
Rozwiń
Gość
Gość (21 lutego 2009 o 00:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To jest juz trzeci artykul o tym typie, a czytając po kolei mozna wyczytac wiele. Np. fragment drugiego artykułu na DW, cyt. : "Trochę jestem myśliwym, trochę poluję. Koty biorę takie, co po polach biegają - tłumaczył tym razem". Co to znaczy "trochę myśliwy"? Albo nim jest albo nie jest (jak z ciążą, albo się jest albo nie). Zresztą, jak by nie było w tym wypadku jest co najwyżej KŁUSOWNIKIEM.
Strzelanie do drapieżników - prawo łowieckie a także ustawa o ochronie praw zwierząt bardzo precyzyjnie określają kiedy polowanie, odstrzał, i sprzedaż mięsa (a i pewnie skór) są legalne, i na podstawie jakich i czyich pozwoleń są możliwe (na każde polowanie i każda upolowaną sztuke trzeba mieć specjalne pozwolenie). W tym wypadku nie wyglada żeby tak było. Nawet jeśli zabłąkał się tam zdziczały kot, który wyrządzał szkody na łowisku, no to ile powiedz mi może byc takich zdziczałych kotów? Koty to zwierzeta, które nie żyją w stadach i nie polują w stadach (wyjątek: lwy). Poza tym, każde zabicie zwierzecia 1.)przez osobę do tego nieuprwanioną 2) bez wystarczających przesłanek (poczytaj Ustawę o OPZ) jest ZABRONIONE i podlega karze. Zresztą, temu że facet postępuje legalnie przeczy dalszy opis, bo gdyby postępował zgodnie z prawem to by się nie bał. A czytamy:
"Zdecydowaliśmy się na transakcję. Mężczyzna nie chciał się spotykać u siebie, zaproponował centrum Biłgoraja. Na spotkanie pojechał nasz dziennikarz. "Biznesmen" od razu rozpoznał w nim kupca, ale upewnił się jeszcze, że nie ma do czynienia z dziennikarzem, bo "media już się nim interesują". Chyba jasno widać, że sam wie że nie postępuje zgodnie z prawem. Prawda?
Jak dla mnie sprawa kwalifikuje się do sądu. Jeśli "ukręcą jej łeb" to znaczy że w Biłgorają pracują matołki a nie policja, lub.... że facet ma po prostu plecy.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (22)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!