piątek, 24 listopada 2017 r.

Zamość

Poszkodowani przez III Rzeszę czekają na zapomogi

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 sierpnia 2008, 14:50
Autor: Bogdan Nowak

Podczas wojny harował u niemieckiej rodziny. Teraz jest samotny i brakuje mu pieniędzy na leki.

Wprawdzie od kilku lat dostawał na to zasiłek z Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie, ale teraz nie może się go doczekać.

W identycznej sytuacji, jak Zdzisław Rogalski, jest wielu poszkodowanych przez III Rzeszę.

- Co miesiąc na leki wydaję 100 zł, a tu zbliża się zima i trzeba oszczędzać na opał - denerwuje się 78-letni Zdzisław Rogalski z Sitna. - Nie bardzo mam jak to zrobić, bo dostaję co miesiąc 800 złotych renty. Próbowałem dodzwonić się do tej fundacji i wyjaśnić, co się stało. Nikt nie odbierał telefonu. Nie wiem, co mam robić.

Zdzisław Rogalski mieszka samotnie, w niewielkim drewnianym domu, w centrum Sitna. Gdy miał 12 lat hitlerowcy zasiedlili w tej wsi Niemców z Besarabii. Chłopiec został przez żandarmów przymuszony do pracy w przejętym przez nich gospodarstwie. Przez dwa lata pasł krowy, harował w polu i przy żniwach.

- To była robota ponad siły - wspomina Rogalski. - Musiała odbić się na zdrowiu. Choruję na nadciśnienie, stawy i oczy. Na szczęście mam wspaniałych sąsiadów, którzy czasem mi coś ugotują. Jednak i tak ledwo wiążę koniec z końcem. Dlatego zasiłek jest mi niezbędny. Od stycznia wyglądam go każdego dnia.

FPNP przyznaje świadczenia w ramach programu "Pomoc socjalna i medyczna”. Pomoc trafia do osób, które podczas wojny m.in. pracowały przymusowo w miejscu zamieszkania, przebywały w ośrodkach germanizacyjnych lub zostały pozbawione opieki rodzicielskiej w wyniku represji. Na Zamojszczyźnie są takich ludzi tysiące. - W 2004 r. dostałem zapomogę na leki w wysokości 1 tys. zł, a potem co roku po ok. 600 zł - wspomina Rogalski. - Ratowało to mój budżet.

74-letnia Danuta Łuczyszyn z Sitna Kolonii także otrzymywała świadczenia z FPNP. - W tym roku nie dostałam nic i żadnej informacji na ten temat - zapewnia. - Podobnie moja siostra. Ona też pracowała u Niemców i też czeka.

Próbowaliśmy ustalić w FPNP, co się stało. Nie było to proste. Bo rzecznik instytucji jest właśnie na urlopie, a nikt inny nie był dostępny. Sprawa wyjaśniła się jednak po wejściu na internetową stronę fundacji. Okazuje się, że poszkodowani muszą się uzbroić w cierpliwość. Fundacja otrzymała w 2007 r. aż 70 tys. wniosków. Są podobno rozpatrywane "systematycznie i według kolejności zgłoszeń”. Ile to jeszcze potrwa? Nie wiadomo.

Pan Zdzisław dowiedział się o tym od nas. - Nie korzystam ani z komputera, ani z Internetu - żali się. - O takie wsparcie starają się osoby starsze, które takich urządzeń nie mają. Fundacja powinna do nas napisać i oszczędzić zmartwień.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!