czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Zamość

Prawie jak Zamość

  Edytuj ten wpis
Dodano: 31 lipca 2006, 19:13
Autor: Bogdan Nowak

Wystarczy zarezerwować sobie jeden dzień, przejechać zaledwie kilkadziesiąt kilometrów i wysupłać jeszcze trochę hrywien, by zwiedzić żółkiewskie zabytki, a na dodatek najeść się do syta.

Żołkiew położona jest na wschodnich krańcach Roztocza, ponad 30 kilometrów od ukraińskiej granicy z Polską. Od niedawna jest miastem partnerskim Zamościa. Gród założył w 1594 r. Stanisław Żółkiewski, według planów słynnych włoskich architektów i koncepcji XVI-wiecznego miasta idealnego. Budowniczowie wzorowali się też na Zamościu, założonym zaledwie 15 lat wcześniej. Wybudowano m.in. okazały renesansowy zamek z czterema wieżami i krużgankami obronnymi, a obok kościół parafialny. W 1620 r. po tragicznej bitwie pod Cecorą złożono tam zwłoki Żółkiewskiego. W kościele pochowana jest także m.in. rodzina Sobieskich. - Kościół nazywany jest Małym Wawelem - mówi Jarosław Pałka, warszawski historyk, pracownik ośrodka "Karta”. - Leżą tu dostojnicy bardzo wysokiej rangi. Trudno przecenić jego wartość.

Wszystko Ruscy zmarnowali
- martwi się Vladimir Simulik, architekt i konserwator z Żółkwi. - Marmury wywieźli na dacze, obrazy i zabytkowe tablice poniszczyli, nawet świętym głowy poucinali.
Simulik od miesięcy odnawia ołtarz w XVII-wiecznym klasztorze sióstr Dominikanek. Wybudował już podest, na którym stanął zabytek, wyczyścił detale, wytoczył w drewnie i odlał z gipsu mnóstwo "zawijasów”. Przymierza je do ołtarza, przypominającego wielki baldachim.
Monumentalna bryła zabytkowego klasztoru góruje nad miastem. Przez wieki mieszkały tu dominikanki, które uciekły z Kamieńca Podolskiego zajętego przez Turków. Życie klasztorne toczyło się tu aż do II wojny światowej. Później budynek popadał w ruinę. Ostatnio przejęli go grekokatolicy. - Z błogosławieństwem rzymskiego papy - podkreśla Simulik. To jego królestwo, a Polaków oprowadza po nim za darmo. Niektórych częstuje wódką i słoniną, czyli ukraińskim sadłem.

Kwas na ulicach
W centrum miasta można też oglądać jedną z największych i najoryginalniejszych synagog dawnej Rzeczypospolitej. Trwa tam renowacja, ale za 10 hrywien (hrywna - ok. 70 gr) można ją zwiedzić. Obejrzenie miasta zajmuje zaledwie jeden dzień. Turyści mogą zjeść tutaj za kilka hrywien m.in. smaczne pierogi (pielmieni) i napić się kwasu chlebowego sprzedawanego z beczkowozów na ulicach (ok. 3 hrywny za
0,5 l). - Jestem pod wrażeniem - mówi Andrzej Gwiazdowski z Zamościa, który do Żółkwi wybrał się w ubiegłym tygodniu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!