piątek, 17 listopada 2017 r.

Zamość

Przedszkola nie przyjmą wszystkich chętnych

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 maja 2008, 18:37

Wszystko by było w porządku, gdyby nie bezrobotni, którzy masowo posyłają dzieci do przedszkoli.

Tak twierdzi, Kazimierz Chrzanowski, dyrektor Wydziału Edukacji i Sportu Urzędu Miasta Zamość. O co mu chodzi? O przedszkola, w których... nieoczekiwanie zabrakło miejsc.

- Jak można było doprowadzić do takiej sytuacji - denerwuje się matka 5-latka, którego nie udało się zapisać do jednego z zamojskich przedszkoli. - Przecież urzędnicy powinni wiedzieć, ile dzieci się rodzi i ile będzie potrzebnych miejsc. Niż demograficzny się skończył.

Niektóre zamojskie przedszkola mogłyby przyjąć znacznie więcej maluchów, niż ostatecznie znalazło się na listach. W "dziesiątce” zapisano 150 dzieci, a chętnych było o 69 więcej.

Przedszkole nr 2 przyjęło 125 przedszkolaków, a z kwitkiem odesłano ok. 30 rodziców dzieci. Podobnie było m.in. w Przedszkolu nr 7 (tam odrzucono 10 osób) i "czwórce”, gdzie odpadło 9 osób. - Moje 4-letynie dziecko znalazło się na liście rezerwowej - denerwuje się 30-letnia nauczycielka.

- Muszę czekać, bo może się zwolni miejsce... Do głowy mi nie przyszło, że tak może się stać. Wszystkie wymogi spełniamy. Oboje z mężem pracujemy, ale na wynajęcie niani nas nie stać.

Anna Pieczniak, dyrektor przedszkola nr 10 w Zamościu przyznaje, że o kłopotach z miejscami rodzice dowiedzieli się z mediów. Niektórzy próbowali sobie z tym radzić, zgłaszając swoje pociechy do kilku przedszkoli jednocześnie. To spowodowało "zator”.

- Niewykluczone, że ta sytuacja za kilka tygodni się unormuje - zastanawia się dyrektor Pieczniak. - Dyrektorzy sami sondują sytuację - dodaje pracownik zamojskiej :dwójki”. - Dzwonią do siebie i próbują pomóc rodzicom.

Póki co, zamieszanie jest spore. Jednak Kazimierz Chrzanowski, dyrektor wydziału edukacji w UM (jest odpowiedzialny za rekrutację w przedszkolach) nie ma sobie w tej sprawie nic do zarzucenia. - To co się stało nie wynika z jakiegoś wyżu - tłumaczy.

- Spadło bezrobocie i ludzie nie mogą już poświęcić tyle czasu swoim pociechom. Poza tym jakość przedszkoli wzrasta. Dla niektórych są one bezpłatne, z darmowymi posiłkami. To przyciąga osoby bezrobotne, korzystające z pomocy społecznej... Niestety, niepracujący mają najwięcej roszczeń i chcą, żeby przedszkole pełniło funkcję rodziny zastępczej.

Jakie jest rozwiązanie? - Zapewniam, że dzieci osób pracujących znajdą się w przedszkolach - mówi Chrzanowski. - Po zakończeniu rekrutacji, w sierpniu, będziemy tworzyć nowe grupy. Kłopoty z przyjęciem mogą mieć tylko dzieci bezrobotnych.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
kjl
rik
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kjl
kjl (21 maja 2008 o 20:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Niebawem pan Ch. stanie się bezrobotny i zamojska oświata zacznie żyć. Wtedy bez wątpenia zmieni punkt widzenia. Skąd on się zresztą wytrzasnął?
Rozwiń
rik
rik (21 maja 2008 o 17:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Bezczelny gość.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!