niedziela, 4 grudnia 2016 r.

Zamość

Przełamana bariera

Dodano: 6 listopada 2001, 14:43

Dzięki naszej interwencji państwo Bartnikowie z Gorajca nie tylko nie będą mieli przed wejściem do swojego domu metalowej zapory, ale bardzo prawdopodobne jest, że wkrótce przed ich posesją pojawi się nowiuteńki chodnik.

Dom państwa Bartników, którzy do naszej redakcji zwrócili się z prosba o pomoc leży przy głównej ulicy w Gorajcu (gm. Radecznica). Przez ostatnich czterdzieści lat członkowie tej rodziny wychodzili do drogi wykonanym własnym sumptem chodnikiem i betonowym mostkiem przerzuconym przez przydrożny rów. We wtorek, tuż przed świętem zmarłych, drogowcy zabarykadowali przejście stalową zaporą. Twierdzili, że zrobili tak dla bezpieczeństwa mieszkańców.
- Tyle lat była tu furtka i wyjście na drogę - opowiada Jerzy Bartnik. - Bariera pojawiła się z dnia na dzień, gdy nie było nikogo w domu. Wychodziłem do pracy w szkole, ale nikt z ekipy drogowców nie uprzedził mnie, że mają zamiar to zrobić. Już po fakcie pytałem pana Pokorę, który jest kierownikiem budowy, czy zrobiłby tak przy swoim domu ? A on na to, że nie będzie ze mną dyskutował i drugi raz elementów w Krakowie zamawiał. Zrobił tak, jak przewidywała dokumentacja.
Pokora miał podobno przyznać, iż istotnie jeden z pracowników informował go o przejściu, ale kazał dalej stawiać barierę. - Nawet, gdyby nie było to w porządku, to skoro podjąłem raz decyzję, to jej na pewno nie zmienię - zakomunikował jeden z robotników.
- To wielka arogancja - twierdzi Alina Bartnik. - Skoro zauważyli błąd, powinni robotę przerwać by wyjaśnić wątpliwości.
Swoim kłopotem podzieliła się z naszą redakcją: - Codziennie czytam "Dziennik Wschodni” - mówi - wiem, że pomagacie ludziom. Dlatego zwracam się do was o pomoc.
Z satysfakcją informujemy, że udało się nam rozwiązać problem. Z życzliwością do całej sytuacji odniósł się inż. Henryk Kawa - kierownik Rejonu Dróg Krajowych w Kraśniku, który wczoraj zakomunikował nam, że przejście do posesji państwa Bartników będzie na powrót udostępnione. To jednak nie wszystko, co udało nam się w tej sprawie wskórać. Wspólnie z kierownikiem Kawą doszliśmy do wniosku, że prawdziwe bezpieczeństwo pieszych w tym rejonie może zapewnić jedynie chodnik. - Jesteśmy gotowi zbudować, na początek kilkusetmetrowy odcinek, od przystanku autobusowego do szkoły - mówi inż. Kawa. - Warunkiem jest jednak, by mieszkańcy lub gmina udostępnili na to grunt.
- Nam również zależy, żeby droga przez miejscowość była bezpieczna - twierdzi Gabriel Gąbka, wójt gminy Radecznica. - Dlatego będziemy przekonywać rolników, by nie czynili przeszkód z przekazaniem gruntu pod przyszły chodnik. Już niebawem zorganizujemy na ten temat zebranie wiejskie.
Najpoważniejszym i najkosztowniejszym, zdaniem wójta, problemem staje się dokonanie odpowiednich zmian w dokumentacji geodezyjnej i sporządzenie notarialnych aktów. Obiecał jednak, że gmina się w to włączy.
Jeśli tak, to wszystko teraz zależeć będzie od tego, czy sami mieszkańcy Gorajca zechcą sobie pomóc, czyli inaczej mówiąc udostępnią grunt pod budowę chodnika. Chcielibyśmy, żeby tak się rzeczywiście stało. Z przyjemnością do sprawy wrócimy w przyszłości.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO