czwartek, 23 listopada 2017 r.

Zamość

Psy idą w szkodę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 30 sierpnia 2007, 16:30
Autor: Bogdan Nowak

Mieszkańcy Dąbrowy Tarnawackiej z niepokojem obserwują watahy bezpańskich kundli, które biegają po okolicznych lasach.

W sumie naliczyli ich około piętnastu. Psy nie tylko ścigają kury i sarny, ale także pustoszą pola.

- U nas wytłukły całe poletko marchwi! - denerwuje się 83-letnia Leokadia Babiuch, mieszkanka Dąbrowy Tarnawackiej. - Połamały też krzaki truskawek. Nie żeby je jadły, ale jakoś lubią się po nich przewalać. Ludzie mają już tego dosyć. Boją się puszczać dzieci i wychodzić samotnie z domów. Kto wie, co takiej bandzie psów strzeli do głowy!
Skąd tyle zdziczałych psów w Dąbrowie Tarnawackiej? Wioska leży przy krajowej 17, nieopodal lasu. Tam mieszkańcy m.in. Zamościa i Tomaszowa Lub. upatrzyli sobie miejsce na wywożenie swoich pupilków. Wysadzają je i... z piskiem opon odjeżdżają. Psiaki pozostawione same sobie wyją i rozpaczają, a potem grasują po okolicznych wsiach w poszukiwaniu pożywienia. - Trzeba nie mieć serca, żeby tak je zostawić - mówi pani Leokadia. - Ludzie wyjeżdżają na wakacje i im pisaki zawadzają. A my przygarnąć ich nie możemy. Strach zresztą. Nie wiadomo, czy taki dzikus nie jest chory na wściekliznę.
Andrzej Zwolak domyśla się dlaczego zdziczałe psy niszczą uprawy. - One drą co popadnie z głodu - mówi. - Szukają tam choćby myszy czy jakiegoś szczura. Są rozszalałe! Nocami gryzą się i wyją pod domami, za stodołami. Spać przez to nie można. Mają do mnie przyjechać wnuki z Warszawy. Już się boję o ich bezpieczeństwo.
Mieszkańcy wsi będą o tym mówić na dzisiejszej sesji Rady Gminy. - Taka psiarnia to olbrzymie zagrożenie - przekonuje Zwolak. - Szwagier mówił już o tym z policjantem. Mamy nadzieję, że radni i wójt coś z tym zrobią.
Danuta Galant z Urzędu Gminy w Tarnawatce zapewnia, że sprawa zostanie rozwiązana. - Zobaczymy jakie decyzje zapadną na sesji, ale sądzę, że znajdą się środki na przewiezienie tych psów do schroniska - przypuszcza urzędniczka.
Wiesław Dziędziurko, pracownik Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt w Zamościu ocenia, że w tym roku właściciele psów pozbywają się ich wyjątkowo często. W ostatnim miesiącu do Zamościa trafiło ich około 30. - Był taki dzień, że zwieziono aż 11 - mówi. - To przykre. Właściciele wyjeżdżają np. do pracy za granicę, psów zabrać nie mogą, więc wyrzucają je jak śmieci.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
jjojo72
hera
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

jjojo72
jjojo72 (1 września 2007 o 19:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nakazać straży miejskiej w Zamościu sprawdzanie wędrujących z psami, czy te psy są zarejestrowane. Spisać i nakazać zarejestrować. Potem co jakiś czas kontrolować w domach, czy te psy są jeszcze. Jak nie będzie, to niech właściciel pokaże świadectwo (weterynarza), że pies zdechł lub zaświadczenie ze schroniska o oddaniu psa.
Rozwiń
hera
hera (31 sierpnia 2007 o 07:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
spoko ludzie,nie ma sie czego bać.wścieklizny nie ma.a wystarczy dobry gest-nakarmić biedne zwierzęta.niech kazdy ze wsi dołoży cokolwiek,a przestana sie tłuc i gryżć między soba.nigdzie nie bedzie im lepiuej niż na wsi.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!