czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Zamość

Rodziny zastępcze mają być alternatywą dla domów dziecka, ale na razie brakuje chętnych do sprawowania opieki rodzicielskiej

Dodano: 5 listopada 2003, 13:26

 (Zofia Sawecka)
(Zofia Sawecka)

W tej chwili sześcioro wychowanków zamojskiego domu dziecka mogłoby opuścić tę placówkę i dorastać w rodzinach zastępczych. Jest tylko jeden problem. Do tej pory nie znalazł się nikt, kto chciałby zająć się wychowywaniem tych dzieci.

O tym, że nie jest łatwo znaleźć opiekunów zastępczych dla dzieci, które z różnych powodów nie mogą wychowywać się w swoich biologicznych rodzinach informują nie tylko dyrektorzy placówek opiekuńczo-wychowawczych. Sporo na ten temat wie np. Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Tomaszowie Lub., które z myślą o blisko 80 dzieciakach z terenu powiatu wychowujących się w domach dziecka poszukuje kandydatów na rodziców zastępczych. - Uważamy, że rodzina zastępcza jest lepszym rozwiązaniem niż dom dziecka. Żadna instytucja, nawet ta najlepsza, nie zastąpi rodziny - mówi Anna Kłos, dyrektor PCPR w Tomaszowie Lub.
W ubiegłym roku tomaszowskie centrum zdecydowało się przeprowadzić pilotażowe szkolenia dla potencjalnych kandydatów na rodziców zastępczych. - Na razie efekt szkolenia jest taki, że tylko w jednym przypadku zdecydowano się na to, by stanowić rodzinę zastępczą dla dwóch dziewczynek z domu dziecka - dodaje dyrektor Kłos.
O tym, że rodziny zastępcze nie czekają w kolejce po wychowanków domów dziecka wie również Ośrodek Adopcyjno-Opiekuńczy w Zamościu. - Obecnie nie mamy ani jednego zgłoszenia od chętnych osób do stanowienia rodzin zastępczych - informuje Bożena Kustra, pedagog zamojskiego ośrodka.
Gdyby znaleźli się opiekunowie, to sześcioro dzieci z zamojskiego domu dziecka mogłoby opuścić tę placówkę. - Dobrze byłoby, gdyby każde z nich trafiło do rodzin zastępczych, ale wiem, że znalezienie takiej rodziny przynajmniej dla niektórych z nich będzie bardzo trudne. Mamy bowiem w tej grupie dzieci z upośledzeniem umysłowym - mówi Robert Chrzan, dyrektor Państwowego Domu Dziecka w Zamościu.
- Prędzej ludzie pytają o możliwość adopcji niż o stanowienie rodziny zastępczej - wskazuje Joanna Osmulska, dyrektor Domu Dziecka nr 1 w Zwierzyńcu. - Mamy co prawda rodziny zaprzyjaźnione, które kontaktują się z dziećmi i zabierają je np. na święta, ale żadna z nich nie zdecydowała się na rodzicielstwo zastępcze.
W puławskim domu dziecka przyznają, że dwa lata temu placówka zgłosiła do ośrodka adopcyjnego kilkoro dzieci, które mogłyby pójść do rodzin zastępczych, ale nie znaleźli się chętni opiekunowie. - Teraz nie mamy dzieci, które mogłyby trafić do rodzin zastępczych, bo nasi wychowankowie podrośli, a wiadomo, że dla starszych dzieci trudno znaleźć takich opiekunów - mówi Ewa Wójcik, wicedyrektor Domu Dziecka w Puławach.
Na koniec dobra wiadomość. Dyrekcji domu dziecka w Łabuniach udało się niedawno znaleźć rodziców zastępczych dla kilkorga rodzeństwa. - Wychowankami zainteresowało się małżeństwo Przemyśla, które już stanowi rodzinę zastępczą dla innego dziecka - mówi Stanisław Pilch, dyrektor Domu Dziecka w Łabuniach.

Opiekun jak rodzic

Kandydaci na rodziców zastępczych powinni dawać rękojmię prawidłowego sprawowania opieki rodzicielskiej. Nie mogą mieć ograniczonych praw w stosunku do własnych dzieci, muszą posiadać dobre warunki mieszkaniowe, stałe źródło dochodów i polskie obywatelstwo. Ich stan zdrowia też nie powinien budzić zastrzeżeń.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO