środa, 23 sierpnia 2017 r.

Zamość

Sąsiad kupił mnie z domkiem

Autor: Bogdan Nowak

Najpierw zostałem sprzedany wraz z domem, polem i kilkoma kurami, a teraz sąsiad chce mnie wyrzucić pod gołe niebo – żali się 89-letni Stanisław Biszczak z Dziekanowa.

Biszczak mieszka na skraju Dziekanowa (gm. Hrubieszów). Ma stary, drewniany dom i 1,6 ha pola. Żyje ze skromnej renty. Mówi, że jego życiorys jest „prosty jak drut”. W 1939 roku walczył z Niemcami jako żołnierz II Pułku Strzelców Konnych w Hrubieszowie, potem był toromistrzem kolejki wąskotorowej w Dziekanowie. Przez 47 lat przestawiał zwrotnicę i pilnował torów. Dostał za to od PKP dziesiątki medali, dyplomów i wyróżnień. Ciężko harował, ale żyło mu się dobrze. Dlaczego teraz narzeka? – Wszystko przez straszną biurokrację i niezwykle pazernych sąsiadów – wyjaśnia mężczyzna.
Działkę, na której żyje Biszczak, po wojnie przejął miejscowy PGR, a następnie (w 1957 r.) PKP. To wtedy toromistrz postawił obok zwrotnicy dom, wydzierżawił grunt i osiedlił się tam z rodziną. Na początku lat 90. PGR upadł. Grunty po nim przejęła Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa. Wtedy zaczęły się kłopoty Biszczaka.
– Trzy lata temu mój dom oraz działkę, na której stoi, kupił od agencji jeden z sąsiadów i jego córka – złości się Biszczak. – Jakim prawem? To grunt kolejowy, a ja mam prawo pierwokupu. Chcę go przekazać synom. Od 3 lat próbuję to wyjaśnić. Pisaliśmy w tej sprawie m.in. do zarządu PKP, starosty hrubieszowskiego, AWRSP i gdzie się da. Bez skutku. Wszędzie się nas zbywa. Tymczasem sąsiad mnie nachodzi i karze się wynosić. Dokąd? Ot tak, choćby pod gołe niebo. No rozpacz...
Dariusz Zduńczuk, dyrektor Oddziału Gospodarowania Nieruchomościami PKP w Lublinie, zapewnia, że sprawą tzw. działki kolejowej w Dziekanowie zajmuje się cały sztab urzędników. Pisma w tej sprawie od lat krążą od urzędu do urzędu. – To skomplikowana sytuacja – mówi. – Kilka tygodni temu byliśmy pewni, że działka należy do PKP. Pytaliśmy agencję i starostwo w Hrubieszowie na jakiej podstawie ją zbyto. Co się okazało? Wprawdzie w 1957 r. PKP podpisało porozumienie z PGR o jej przejęciu, ale działki nigdy nie kupiliśmy. W PRL własnością nikt się nie przejmował.
Biszczak nadal płaci PKP 36 zł... czynszu na miesiąc. Czy to jest bez znaczenia? – Nasi prawnicy zajmą się sprawą – zapewnia Zduńczuk. – Nic nie jest przesądzone. AWRSP także nie chce nikomu zrobić krzywdy. Sprawa wynikła z nieścisłości w aktach. Może uda się jeszcze dogadać. Zrobimy wszystko, aby pan Biszczak nie stracił dachu nad głową.
Co na to nowi właściciele tzw. działki kolejowej w Dziekanowie? – Grunt nabyliśmy wraz z córką zgodnie z prawem – mówi Tadeusz Kozar z Dziekanowa. – Nie wiedziałem nawet, że tam mieszka pan Biszczak. Nigdy mu nie groziłem i nie wyrzucałem na bruk. Może w tym domu żyć do końca swoich dni. Potem przejmiemy działkę i ją zagospodarujemy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!