środa, 23 sierpnia 2017 r.

Zamość

Sosny zasłaniają tory na przejeździe w Teniatyskach

Dodano: 17 grudnia 2007, 16:10
Autor: Bogdan Nowak

Zła widoczność, śliska droga - takie przyczyny sobotniej tragedii wskazują mieszkańcy Teniatysk.

Czy tak rzeczywiście było? Na razie nie wiadomo. Sprawę bada policja i prokuratura.

O sprawie pisaliśmy wczoraj. Przypomnijmy. W sobotę około godz. 12 pociąg pasażerski relacji Zamość-Wrocław wjechał na niestrzeżonym przejeździe w rozpędzone audi. W katastrofie zginął jadący za kierownicą 42-letni Waldemar Długosz oraz jego 12-letni syn. 31-letnia żona sołtysa w ciężkim stanie została przewieziona do tomaszowskiego szpitala. Walczy o życie.
Sprawą zajęła się policja i prokuratura. Jak doszło do tragedii?
- Ustaliliśmy, że samochód zaczął hamować i wpadł w poślizg. Wjechał pod pociąg - powiedział nam wczoraj nadkomisarz Marek Czerenko, oficer prasowy policji w Tomaszowie Lubelskim.
- Jest za wcześnie, aby przesądzać o tym, co było przyczyną tego wypadku - dodał Jerzy Piechnik, szef tomaszowskiej prokuratury. - Nie wiemy czy kierowca był trzeźwy. Wykaże to sekcja zwłok. Odbędzie się w środę.
Mieszkańcy wioski są wstrząśnięci tragedią. Nie mają jednak wątpliwości, że ich sołtys zawinić nie mógł. - Za kierownicę po kielichu nie siadał, bo był po zawale. Drogę i rozkład jazdy pociągów znał doskonale. O co tutaj chodzi? - zastanawia się Ewa Zygaricka, mieszkająca obok przejazdu, na którym doszło do wypadku. Jej zdaniem przyczyn trzeba szukać gdzie indziej.
- Przy przejeździe nie ma sygnalizatorów, dlatego jest niebezpiecznie. A drogowcy dopiero po wypadku posypali piaskiem drogę - dodaje kobieta. - Tam las podchodzi i wszystko zasłania - podpowiada Józefa Prociewicz.
Podobnie wypowiadali się inni mieszkańcy wioski. Dlatego pojechaliśmy na miejsce.
Przejazd kolejowy znajduje się w lesie. Drzewa, zarośla i trawy wycięto w odległości ok. 20 metrów z obu stron torów. Gdy jednak jedzie się do Teniatysk od strony Lubyczy Królewskiej, widoczność zasłaniają gałęzie sosen. Tory widać dopiero, gdy samochód jest 10 metrów przed przejazdem!
- Niby każdy powinien przed torami przystanąć, ale różnie bywa... - złości się jeden z miejscowych. - Jak człowiek nic nie widzi, to i hamulca nie wciśnie. Te gałęzie trzeba w końcu wyciąć, bo znów będzie we wsi nieszczęście!
Jerzy Głąb, wójt gminy Lubycza Królewska obiecuje, że zrobi w tej sprawie wszystko, co tylko będzie mógł.
- Zmobilizujemy Zarząd Dróg Powiatowych, aby częściej wysyłano tam piaskarki, a kolejarzy do przycięcia gałęzi. Jeśli będzie trzeba sami też im pomożemy. Tyle możemy zrobić - mówi wójt.
Czytaj więcej o:
xc
kek
marian
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

xc
xc (18 grudnia 2007 o 23:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a czy nie uczyli was na kursie na prawko ze przed przejazdem zawsze trzeba sie zatrzymac
Rozwiń
kek
kek (18 grudnia 2007 o 23:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
marian napisał:
Nie wiem gdzie wyście te sosny widzeli szanowni redaktorzy dziennika?? Zarówno z jednej jak i drugiej strony z daleka widac, że do przejazdy zbliża się pociąg. Chyba żeście byli na chaju i mieli zwidy... albo tylko udajecie, że pojechaliście na miejsce...


koleżko spójrz na zdjęcie, po drugiej stronie torów widać, że drzewa są prawie przy samych szynach
Rozwiń
marian
marian (18 grudnia 2007 o 07:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie wiem gdzie wyście te sosny widzeli szanowni redaktorzy dziennika?? Zarówno z jednej jak i drugiej strony z daleka widac, że do przejazdy zbliża się pociąg. Chyba żeście byli na chaju i mieli zwidy... albo tylko udajecie, że pojechaliście na miejsce...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!