piątek, 20 października 2017 r.

Zamość

Sowieckie fortyfikacje kuszą miastowych

  Edytuj ten wpis
Dodano: 16 maja 2007, 16:10
Autor: Bogdan Nowak

Ukryte w leśnej głuszy, potężne sowieckie fortyfikacje pobudzają wyobraźnię miłośników historii z całej Polski.

Wyruszają tam także ekipy poszukiwaczy przygód, którzy z wykrywaczami metali penetrują okolicę. Unikatowe pozostałości Linii Mołotowa to wielka, ale niewykorzystana atrakcja turystyczna. Ich zwiedzanie nie jest jednak bezpieczne.

25-letni Marcin, student z Zamościa, jeździ z kumplami"na bunkry” po kilka razy w roku. Biorą namioty, konserwy, latarki i wykrywacze metali. Rozbijają biwak i dokładnie penetrują bunkry, jeden po drugim.
- Zawsze znajdzie się trochę żelastwa: łuski, zardzewiałe bagnety czy sprzączki do pasów - opowiada Marcin. - Częściej jednak trafiają się kości zwierząt, które powpadały kiedyś w potężne dziury i nie mogły się wydostać... Zwiedzanie umocnień jest ekscytujące.
Można je obejrzeć idąc niebieskim szlakiem, biegnącym przez lasy i polne drogi gminy Lubycza Król. Turyści wędrówkę rozpoczynają zwykle w Hucie Lubyckiej. Stamtąd idą m.in. na Dęby, Lubyczę Król. i Mosty Małe. Po drodze można obejrzeć 38 bunkrów, jedno- i dwukondygnacyjnych. Część z nich jest jednak zdewastowana, w niektórych panują egipskie ciemności. Nie warto wchodzić do środka.

- Do naszej wsi przychodzą coraz większe gromady poszukiwaczy przygód - mówi 59-letni Eugeniusz Kmieć z Huty Lubyckiej. - Strach na to patrzeć, bo ruskie bunkry nadal zabijają. Dwadzieścia lat temu zginął mój 14-letni syn, który w jednym ze schronów znalazł niewypał. Pocisk... eksplodował. Władze gminy obiecały, że bunkry zabezpieczą, a najbardziej niebezpieczne zamurują. I co? I nic! A kto wie, co tam sowieci jeszcze przechowywali... - My te schrony omijamy z daleka - dodaje inna mieszkanka wioski. - Miastowych tam jednak ciągnie.
Co na to władze gminy? - Od dawna chcemy te bunkry zabezpieczyć - przyznaje Piotr Krzych, sekretarz UG w Lubyczy Królewskiej. - Kłopot w tym, że nieuregulowana jest sprawa ich własności. Część należy np. do RSP "Dęby”, inne do nadleśnictwa. Próbujemy to uregulować. Jeśli te obiekty przejmie gmina, umocnienia będą zabezpieczone. Nie wiadomo, kiedy to się stanie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!