środa, 22 listopada 2017 r.

Zamość

Sto tysięcy odszkodowania za utratę jądra

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 stycznia 2011, 19:44

Wiadomo, że strony złożyły już wniosek o sporządzenie uzasadnienia wyroku na piśmie, a więc można sp
Wiadomo, że strony złożyły już wniosek o sporządzenie uzasadnienia wyroku na piśmie, a więc można sp

Dokładnie 100 tys. złotych zadośćuczynienia mają solidarnie wypłacić 24-latkowi szpital z Tomaszowa i PZU. To pieniądze za zaniedbanie, jakiego dopuścił się zdaniem sądu Tomasz P., lekarz, b. szef lubelskiego NFZ i polityk PO, obecnie członek Zarządu Województwa.


Sprawę opisał Tygodnik Zamojski. – Wyrok nie jest prawomocny – zastrzega Halina Bork, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Zamościu.

Wszystko zaczęło się we wrześniu 2003 roku. 17-letni wówczas tomaszowianin zgłosił się z rodzicami na izbę przyjęć. Chłopak skarżył się na ból w okolicach podbrzusza. Lekarz dyżurny, którym był Tomasz P., stwierdził ostre zapalenie jądra. Zalecił stosowanie antybiotyku oraz leku przeciwbólowego, a następnie kazał pacjentowi zgłosić się do szpitala na drugi dzień.

Po wykonaniu nazajutrz badań USG, Tomasz P. stwierdził, że leczenie przebiega prawidłowo, po czym odesłał pacjenta do domu. Ból jednak nie ustępował. Po tygodniu nastolatek zgłosił się na wizytę do urologa, który rozpoznał skręcenie jądra i natychmiast skierował pacjenta do zamojskiego szpitala "papieskiego”, gdzie z powodu martwicy usunięto mu jądro.

24-letni dziś mężczyzna obwinił Tomasza P. o popełnienie błędu diagnostycznego i zastosowanie złego leczenia. Przed sądem domagał się z powództwa cywilnego 150 tys. złotych zadośćuczynienia.

Szpital w Tomaszowie roszczeń nie uznał

– Trudno było ocenić, czy to było zapalenie czy skręcenie jądra, jeżeli nie było zgody na hospitalizację – powiedział nam Andrzej Kaczor, dyrektor SP ZOZ w Tomaszowie Lubelskim.

Pacjent wstydził się specjalistycznych badań i wbrew sugestii dr Tomasza P. odmówił pozostania w szpitalu na obserwacji.

Sąd uznał jednak, że szpital ponosi odpowiedzialność za kalectwo, bo lekarz dopuścił się zaniedbania (nieprawidłowo przeprowadził wywiad z pacjentem i nie zlecili wykonania dodatkowych badań), po czym nakazał placówce i ubezpieczającemu ją zakładowi wypłacić solidarnie 100 tys. złotych.

Podkreślono, że całą sytuacja odbiła się niekorzystnie na zdrowiu psychicznym pacjenta i będzie miała negatywny wpływ na jego życie intymne.

– Współczujemy pacjentowi i jeżeli zapadnie prawomocny wyrok, nie będzie dyskusji, tylko trzeba będzie wypłacić zadośćuczynienie – mówi dyrektor tomaszowskiego szpitala. Dodaje, że dojdzie do tego bez uszczerbku na finansach placówki, która jest ubezpieczona na wypadek tego typu zdarzeń.

Tomasz P. nie chciał niczego komentować. – Nie wypada mi wypowiadać się na ten temat – powiedział nam chirurg.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
grzes
Gość
twoja stara
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

grzes
grzes (22 stycznia 2011 o 14:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
chyba sam jest sobie winien skoro nie zrobił dodatkowych badań, czego to sie wstydzic
Rozwiń
Gość
Gość (20 stycznia 2011 o 09:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Skręcenie jądra?hmmm-czyżby mu ktoś kręcenie wora zrobił?jego do sądu podać a nie szpital-napewno się wstydził dokłądnie pokazać wory wiec i diagnoza była nietrafna.
Rozwiń
twoja stara
twoja stara (20 stycznia 2011 o 09:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przypomina się stary dowcip, gdzie facet przyszedł do lekarza z sinymi jądrami. Lekarz stwierdził raka i przy pierwszej wizycie wyciął prawe, przy drugiej - lewe jądro. Na koniec okazało się, że pacjentowi spodnie farbują.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!