niedziela, 22 października 2017 r.

Zamość

Szeregowy zginął na warcie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 18 listopada 2007, 18:08

Dla śledczych w mundurach sprawa jest prosta: szeregowy strzelił sobie w głowę przez zawód miłosny.

Wiele wątpliwości ma za to rodzina żołnierza, ale o dzień spóźniła się ze złożeniem zażalenia na postanowienie prokuratury o umorzeniu śledztwa.

Do dramatu doszło 27 maja przed godz. 3 w nocy na terenie jednostki wojskowej w Braniewie na Warmii i Mazurach. Pochodzący z Mołożowa w gminie Mircze 19-letni Grzegorz Zatorski zginął w trakcie pełnienia służby wartowniczej.

Według Wojskowej Prokuratury Garnizonowej w Elblągu, która prowadziła śledztwo w sprawie znęcania się psychicznego i fizycznego nad żołnierzem, to był zamach samobójczy. Dowodem na to jest m.in. odtworzona korespondencja sms-owa, którą tragicznej nocy szeregowy prowadził z byłą dziewczyną. Domagał się od niej deklaracji, czy go kocha, zaznaczając jednocześnie, że w przypadku negatywnej odpowiedzi, targnie się na życie.

Z opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej wynika, że bezpośrednią przyczyną śmierci były trzy rany postrzałowe głowy oddane z przystawienia lub bezpośredniej bliskości. Wojskowi śledczy ustalili, że na terenie jednostki nikt nie znęcał się nad szeregowym. Koledzy go lubili, a przełożeni nagradzali za osiągane wyniki. Wykluczono udział osób trzecich.

Śledztwo zostało umorzone. Ale z takim obrotem sprawy nie zgadzają się najbliżsi żołnierza. - W postanowieniu o umorzeniu śledztwa wyłapaliśmy sporo błędów - mówi jego matka Barbara Zatorska. - Jeżeli ktoś myli nie tylko daty tragedii, ale nawet personalia mojego syna, to mam wątpliwości, czy śledztwo było dokładnie prowadzone.

Nie wierzą w samobójstwo. - Mój siostrzeniec był zadowolony ze służby, chciał wyjechać na misję do Syrii - dodaje Agnieszka Józwa, chrzestna żołnierza. - Gdy na trzy dni przed śmiercią wracał z urlopu do wojska był szczęśliwy i uśmiechnięty.

Rodzina domaga się kontynuowania śledztwa. - Kilka dni po tragedii w jednej z lubelskich gazet podano informację, że w jednostce w Braniewie funkcjonowała "fala” - wspomina Barbara Zatorska. - Żołnierz, który to ujawnił, miał na imię Grzegorz i pochodził w województwa lubelskiego. Może mój syn przez pomyłkę padł ofiarą odwetu? Dlaczego nie przesłuchano żołnierzy, którzy tragicznej nocy wracali do jednostki z poligonu?

Wątpliwości jest więcej, ale dochodzenie zostało umorzone, zaś zażalenia na to postanowienie nie uwzględniono, bo matka żołnierza złożyła je o dzień za późno.
W Wojskowej Prokuraturze Garnizonowej w Elblągu nikt przez telefon nie chciał nam udzielić żadnych informacji na temat śledztwa. Przedwczoraj Grzegorz Zatorski skończyłby 20 lat.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
dzwon
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

dzwon
dzwon (19 listopada 2007 o 06:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Sprawa jest zakończona!!!Nie należy rozdrapywać starych ran.Redaktor niech wstydzi się poruszania takiego tematu.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!