poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Zamość

Sześć tygodni za kolczastym drutem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 listopada 2006, 16:32

W 1942 roku Helena Mnich z Sitna miała 7 lat. Tuż przed świętami Bożego Narodzenia Niemcy otoczyli jej wioskę i wtargnęli do domu. To był początek gehenny, która wkrótce dotknęła tysiące rodzin z Zamojszczyzny.

- Otoczyli nas i pognali przed siebie - wspomina pani Helena. - Byli brutalni. Mnie, ojca, moją 3-letnią siostrę Aliną i 9-letnią Alfredę po selekcji wysłano do obozu w Zamościu przy ul. Lubelskiej. Mieszkałyśmy w koszmarnym baraku nr 9. Ojca zaraz zabrano na roboty do Niemiec.
Akcję przesiedleńczą Niemcy rozpoczęli w nocy z 27 na 28 listopada 1942 r. Do obozu przejściowego w Zamościu wywieziono wówczas mieszkańców Skierbieszowa. Ich majątki oddano niemieckim kolonistom. Następnie wysiedlenia objęły powiat zamojski, hrubieszowski i tomaszowski. Uczestniczyły w niej m.in. oddziały gestapo, Wehmachtu i policji ukraińskiej. Do marca 1943 r. wysiedlono ok. 41 tys. osób ze 141 wsi. - Pamiętam zamojski obóz, choć miałam 3 lata - mówi Alina Nowak z Zamościa, siostra Heleny Mnich. - To był koszmar. Byłam tam 6 tygodni.
Obóz przejściowy w Zamościu miał złą sławę. Składał się z kilku drewnianych baraków otoczonych podwójnym płotem, wypełnionym zwojami drutu kolczastego. Nie było tam prycz, a ludzie spali na gołej podłodze. Więźniowie dostawali dziennie jedynie półlitrowy kubek kawy zbożowej, dwie kromki chleba oraz zupę z brukwi. Byli bez powodu bici i szczuci psami. Na początku 1943 r. w obozie zaczął panować tyfus. Codziennie Niemcy wywozili gdzieś furmankami zmarłych. Głównie dzieci. Od grudnia 1942 r. do kwietnia 1943 r. w obozie zmarło ich tam aż 199. Z obozu przejściowego w Zamościu więźniów wywożono pociągami w różne rejony GG, a następnie umieszczano ich w tzw. wsiach rentowych. Część dzieci trafiła do obozów koncentracyjnych na Majdanku i w Oświęcimiu.
- Nas wywieziono transportem do Siedlec - wspomina Helena Mnich. - Przygarnął nas policjant i jakiś adwokat... Przeżyliśmy.
Nie wszystkim się to udało. Podczas II wojny światowej wysiedlono z Zamojszczyzny 110 tys. Polaków, w tym ok. 30 tys. dzieci (z czego zmarło lub zginęło ok. 10 tys.). Około 4,5 tys. dzieci w wieku od 2 do 14 lat wywieziono do Rzeszy, gdzie zostały zgermanizowane. - O rocznicy rozpoczęcia pacyfikacji zawsze pamiętamy - zapewnia pani Alina. - Uczestniczymy w kombatanckich uroczystościach, chodzimy na cmentarze i pod pomnik Dzieci Zamojszczyzny, w miejscu gdzie był zamojski obóz. O tamtej tragedii i gehennie nie wolno nigdy zapomnieć. (bn)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!