sobota, 21 października 2017 r.

Zamość

Ta smycz jest za krótka: Elektroniczny dozór bez toalety w domu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 lipca 2012, 18:03
Autor: Paweł Puzio

Jeszcze przez cztery miesiące będę miał elektroniczny dozór. Jest coraz trudniej – narzeka Ryszard G
Jeszcze przez cztery miesiące będę miał elektroniczny dozór. Jest coraz trudniej – narzeka Ryszard G

Pan Ryszard musi załatwiać się do wiaderka w sieni. Jeżeli wyskoczy do sławojki przy obórce, może trafić do więzienia.

Mężczyzna mieszka w wsi Latyczyn obok Radecznicy. Od kilkunastu lat jest wdowcem.

– Życie mnie nigdy nie rozpieszczało. Żona nagle zmarła, zostałem na dwuhektarowej gospodarce. Samotnemu się ckni, to się na piwko skoczy do Radecznicy, z ludźmi pogada i rowerkiem do domu. No cóż, kilka razy wpadłem. Jeden wyrok, drugi i w końcu sąd w Zamościu rąbnął mi dozór elektroniczny – opowiada Ryszard Głowala.

Zamojski sąd nie wnikał w warunki życia skazanego. W zamian za 10-miesięczny wyrok więzienia dla rowerowego recydywisty, wymierzył mu w grudniu zeszłego roku dozór elektroniczny. – Zostały mi jeszcze cztery miesiące, do 28 października. Jest coraz trudniej – mówi Głowala.

System składa się z bransolety umieszczonej na ręce Głowali oraz stacji monitorującej, która stoi pod oknem. Elektroniczny klawisz sprawia, że przez 20 godzin na dobę Głowala może się poruszać tylko po domu. Jedyne godziny luzu to od 8 do 10 rano i od 18 do 20. Najmniejsze przekroczenie czasu albo strefy powoduje natychmiastową reakcję sądu w Zamościu. – Spóźnię się parę minut, od razu dzwonią do mnie i pytają, gdzie jestem – opowiada Głowala.

Głowala mieszka skromnie, w starym domu na skraju wsi. – Kuchnia przerobiona z kuźni, wychodek na zewnątrz. Niestety, już poza dozwoloną strefą. Zapytałem sędziego, co zrobić, gdy mi się zachce poza 4 godzinami luzu, to sędzia powiedział, abym sobie postawił wiaderko w sieni. Tak zrobiłem. W domu śmierdzi jak w wychodku. Czy to jest życie? – kręci głową mężczyzna.

Sytuacją zainteresował się sędzia Ryszard Gargol, przewodniczący III Wydziału Penitencjarnego Sądu Okręgowe w Zamościu, nadzorującego wykonanie kary.

– Jeżeli w pomieszczeniu objętym dozorem nie ma sanitariatu, to nakazujemy kupno toalety przenośnej. Nie ma mowy o żadnych wiaderkach. Mogę poradzić panu Głowali, aby wnioskował o skrócenie kary poprzez warunkowe zwolnienie. Od 5 lipca tego roku obowiązują nowe przepisy i po połowie odbytej kary można się starać o warunkowe zwolnienie.

– Skoro tak, to może się uda – kończy z nadzieją Ryszard Głowala.

Obrączka zamiast krat

Obecnie w Polsce elektronicznym systemem nadzoru objęte są 4104 osoby. Na terenie działania lubelskiego Sądu Apelacyjnego – 371 osób. Najbardziej aktywny jest Sąd Okręgowy w Lublinie, który w tym roku do systemu wprowadził 122 skazanych.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
Gość
Gość
(24) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (30 września 2014 o 22:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ktoś nie miał wyobraźni doprowadzająć tego pana do takiej sytuacji.

Sam się doprowadził! Popatrz na zdjęcie, człowieku, i zobacz jaki można mieć chlew w domu! Siedząc niemal dobę w domu powinien mieć wysprzątane na błysk menel jeden!

Rozwiń
Gość
Gość (30 września 2014 o 20:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ten człowiek należy do mojej rodziny i przynosi wstyd na cały Latyczyn. Mimo zdjęcia dozoru dalej dzień w dzień chleje..

Rozwiń
Gość
Gość (17 lipca 2012 o 15:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ktoś nie miał wyobraźni doprowadzająć tego pana do takiej sytuacji.
Rozwiń
bambo75
bambo75 (16 lipca 2012 o 19:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='bolek' timestamp='1342429207' post='650737']
Polactwo nie umie pić, nie ma u nas "kultury picia". Założę się, że koleś nie wracał na rowerze "po jednym piwku", tylko tak zachlany, że nie umiał nawet wybełkotać, gdzie ma dokumenty. To jest zagrożenie na drodze. Moja praca wymaga częstych podróży po małych miejscowościach, czasem nocami. Jednego uratowało to, że jak się wywalił na jezdni i usnął, to mu się spodnie zsuneły i jego gołe d*psko błysnęło mi w reflektorach. Kolega nie miał takiego szczęścia, rozjechał. Sprawa w sądzie, stracone nerwy i pieniądze. Na szczęście uniewinnili, ale sumienie go do tej pory gryzie i kiedy może, to prosi, żeby go za kółkiem w nocy zastąpić.
Wcale mi gnoja z artykułu nie szkoda, że mu nadzór dali, jak mu źle to ma jeszcze linę i żyrandol.
[/quote]

[quote name='bolek' timestamp='1342429207' post='650737']
Polactwo nie umie pić, nie ma u nas "kultury picia". Założę się, że koleś nie wracał na rowerze "po jednym piwku", tylko tak zachlany, że nie umiał nawet wybełkotać, gdzie ma dokumenty. To jest zagrożenie na drodze. Moja praca wymaga częstych podróży po małych miejscowościach, czasem nocami. Jednego uratowało to, że jak się wywalił na jezdni i usnął, to mu się spodnie zsuneły i jego gołe d*psko błysnęło mi w reflektorach. Kolega nie miał takiego szczęścia, rozjechał. Sprawa w sądzie, stracone nerwy i pieniądze. Na szczęście uniewinnili, ale sumienie go do tej pory gryzie i kiedy może, to prosi, żeby go za kółkiem w nocy zastąpić.
Wcale mi gnoja z artykułu nie szkoda, że mu nadzór dali, jak mu źle to ma jeszcze linę i żyrandol.
[/quote]Przyjacielu!-chyba o czymś zapomniałeś! To fakt,że nie ma "kultury picia" -ale też nie ma kultury jazdy autem i coraz mniej jest tych,którzy "szanują" innych uczestników ruchu na jezdni,w tym również rowerzystów jak i pijanych rowerzystów. Mnie w 1993r. na kursie Prawa Jazdy uczyli,że rowerzysta to też uczestnik ruchu drogowego. A może od tego czasu coś się zmieniło na kursach Prawa Jazdy i może ja jestem zacofany? Jest coś takiego jak Zasada Ograniczonego Zaufania -z bólem i ciążkim sercem zauważam,że coraz mniej kierowców tą zasadę stosuje,np.wyprzedzając "na trzeciego"na wąskiej jezdni,zbyt blisko podjeżdżając do rowerzysty przy wyprzedzaniu,nie zwalniając przy wyprzedzaniu zwłaszcza dzieci oraz innych osób "podwyższonego ryzyka"(w tym również pijanych) oraz popełniając inne "drogowe grzechy". Nie ma co narzekać na innych uczestników ruchu drogowego! -najpierw trzeba samemu sobie zrobić Drogowy Rachunek Sumienia...
Rozwiń
bolek
bolek (16 lipca 2012 o 11:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Gość' timestamp='1342201942' post='649373']
Daro, opanuj sie, wielki mi przestapca, wracal pijany rowerem, tylko przez nasze chore prawo taki ktos w ogole musial trafic do sadu, w Niemczech na rowerze mozna miec do 1,5 promila i podobno dzieku temu ludzie wola wsiasc na rower niz do samochodu.
[/quote]

Polactwo nie umie pić, nie ma u nas "kultury picia". Założę się, że koleś nie wracał na rowerze "po jednym piwku", tylko tak zachlany, że nie umiał nawet wybełkotać, gdzie ma dokumenty. To jest zagrożenie na drodze. Moja praca wymaga częstych podróży po małych miejscowościach, czasem nocami. Jednego uratowało to, że jak się wywalił na jezdni i usnął, to mu się spodnie zsuneły i jego gołe d*psko błysnęło mi w reflektorach. Kolega nie miał takiego szczęścia, rozjechał. Sprawa w sądzie, stracone nerwy i pieniądze. Na szczęście uniewinnili, ale sumienie go do tej pory gryzie i kiedy może, to prosi, żeby go za kółkiem w nocy zastąpić.
Wcale mi gnoja z artykułu nie szkoda, że mu nadzór dali, jak mu źle to ma jeszcze linę i żyrandol.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (24)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!