sobota, 16 grudnia 2017 r.

Zamość

Trwa remont muzeum w Bondyrzu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 listopada 2008, 19:23

Koniec z przeciekami. Na budynku muzeum Armii Krajowej w Bondyrzu pojawił się nowy dach z blachy. Zamontowano też nowe rynny, a w tej chwili montowane są drzwi antywłamaniowe.

- I na tym zakończy się tegoroczny remont - mówi 78-letni Jan Sitek, były żołnierz AK i wiceprezes zamojskiego Zarządu Okręgu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej, emerytowany kierownik starej fabryki mebli w Bondyrzu, a jednocześnie pasjonat historii, geologii i archeologii, który od przeszło 30 lat prowadzi muzeum.

- W przyszłym roku chcemy docieplić budynek, wymienić instalacje i przeprowadzić prace kosmetyczne na zewnątrz, m.in. odnowić postument, na którym stoi czołg. Przez zimę trzeba będzie tylko zebrać fundusze. Pomoc obiecały nam Rada Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa oraz Fundacja Polskiego Państwa Podziemnego. Być może wesprze nas też Zarząd Główny ŚZŻAK. Bez zaangażowania naszego prezesa prace nie ruszyłyby na milimetr.

Budynek od dawna wymagał remontu, ale kombatanci nie mieli na to pieniędzy. Dlatego ich szef zwrócił się o pomoc do sponsorów. Udało się uzbierać blisko 20 tys. zł. - Muzeum, które odwiedzają wycieczki z kraju i zagranicy, powinno być naszą wizytówką, ale najpierw trzeba je odnowić - uważa Sławomir Zawiślak, prezes Światowego Związku Żołnierzy AK Okręg Zamość. - Tutaj będą mogły odbywać się żywe lekcje historii. Chcemy dodatkowo stworzyć profesjonalną stronę internetową poświęconą działalności AK na naszym terenie. Prace trwają.

W sześciu salach Muzeum Historycznego Inspektoratu Zamojskiego ŚZŻAK im. ppłk. Stanisława Prusa ps. "Adam” w Bondyrzu obejrzeć można 13 tys. eksponatów, które Sitek zbierał od 1953 r. Znajdziemy tam m.in. broń i sprzęt wojskowy z czasów II wojny światowej oraz wiele pamiątek po żołnierzach AK, m.in. zdjęcia oraz dokumenty. Ale nie brakuje innych eksponatów, np. skamieniałych głowonogów, koralowców, ślimaków, fragmentów skamieniałych drzew, a nawet żuchwy mamuta.

- W zeszłym roku przez przypadek trafiłem do Bondyrza - wspomina Andrzej Kaćmaga z Warszawy. - Budynek był w kiepskim stanie, ale eksponaty zrobiły na mnie duże wrażenie. Nie znam drugiego takiego muzeum.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!