niedziela, 4 grudnia 2016 r.

Zamość

Tylko siwy dym

Autor: Anna Szewc,

Wieczorem nie da się wyjść z domu na spacer z psem, bo nad osiedlem unosi się chmura dymu. Mieszkańcy, chcąc zaoszczędzić na kosztach wywozu śmieci, za które PGK wciąż podnosi opłaty, po prostu spalają wszystkie nieczystości w swoich domowych kotłowniach - poskarżyła się nam pani Emilia, mieszkająca w jednym z prywatnych domów na osiedlu Wiśniowa w Zamościu.

Z relacji naszej Czytelniczki wynika, że w prywatnych piecach ląduje plastik, papiery, ale także resztki jedzenia. Dym, jaki po takim opale unosi się z kominów nie tylko cuchnie, ale też dusi w gardło. - Wiem, że wielu osób, jak choćby moich sąsiadów, emerytów nie stać na regulowanie rachunków za wywóz śmieci i dlatego decydują się pozbywać ich w taki właśnie sposób - mówi dalej pani Emilia. - Nie krytykuję jednak tych ludzi, jestem w stanie ich zrozumieć, ale mam pretensje do PGK. Gdyby nie ich podwyżki, taka sytuacja nie miałaby miejsca.
Tymczasem w PGK, gdzie staraliśmy się sprawę wyjaśnić, zapewniono nas, że firma w ostatnim czasie nie podnosiła cen za świadczone przez siebie usługi.
- Stawki, jakie w tej chwili obowiązują weszły w życie jeszcze na początku tego roku. Podwyżka wyniosła wówczas ok. 12 proc., a więc w tej chwili odbiorca indywidualny, którego śmieci wywozimy średnio raz na tydzień płaci za każdy opróżniony pojemnik ok. 4 zł 40 groszy - mówi Tadeusz Kuna, dyrektor Zakładu Oczyszczania Miasta, przy zamojskim PGK. - Nie wydaje mi się, aby ludzie rezygnowali z naszych usług. W mojej opinii jest wręcz przeciwnie. W związku z działalnością Straży Miejskiej, egzekwującej uchwałę Rady Miejskiej z 1996 roku, która na każdego właściciela posesji nakłada obowiązek zawarcia umowy o wywozie nieczystości z jedną konkretną firmą, widzę raczej wzrost liczby zawieranych z nami umów.
- Nie przypominam sobie, aby ktokolwiek formalnie rozwiązał z nami umowę - potwierdza te informacje Janina Jasiocha, kierownik działu ekonomicznego w PGK. - Natomiast rzeczywiście dzieje się tak, że poszczególni odbiorcy zwracają się do nas o zmianę częstotliwości wywozu nieczystości. Wówczas śmieci odbieramy nie każdego tygodnia, ale co dwa, a w sporadycznych przypadkach nawet tylko raz na miesiąc.
Nie można więc wykluczyć, że mniej zamożni zamościanie właśnie w ten sposób minimalizują swoje wydatki. To jednak nie powoduje zmniejszenia ilości śmieci, natomiast znaczna ich część zamiast trafiać na wysypisko, jest spalana w domowych kotłowniach. - Nasze badania wykazują, że stan powietrza nad Zamościem jest jednym z najlepszych w kraju - uspokaja Jan Godzisz, kierownik zamojskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska w Lublinie. - Natomiast rzeczywiście spalanie np. plastików w prywatnych domach nie może mieć miejsca, bowiem niszczenie tego typu odpadów powinno się odbywać w odpowiednich warunkach, w tak wysokiej temperaturze, by wszystkie szkodliwe dla zdrowia związki uległy pełnemu rozkładowi.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO