sobota, 21 października 2017 r.

Zamość

Upadła na Rynku Wielkim i domaga się odszkodowania

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 września 2008, 18:56

Chodzi o kulach, czeka na operację biodra i kręgosłupa.

Starsza pani przekonuje, że jej stan zdrowia pogorszył się po dwóch upadkach na płycie Rynku Wielkiego. Dlatego domaga się od miasta odszkodowania.

- Nie daruję, mam skromną emeryturę, a leczenie jest kosztowne - mówi 74-letnia Eugenia Bartecka, która mieszka w Zamościu przy Rynku Wielkim.

W lutym 2006 roku staruszka wybrała się do sklepu na zakupy. - Gdy szłam przez Rynek, potknęłam się na dziurze wybitej przez konie ciągnące bryczki, przez co doznałam poważnego urazu kręgosłupa, biodra, mięśni nogi, barków, nie mówiąc już o utracie przytomności - opowiada. - Dostałam do rąk duże kule, a na barki bardzo bolesną potrójną blokadę.

Nasza rozmówczyni chodziła na rehabilitację, ale w maju znowu przewróciła się na Rynku Wielkim. Wtedy na głównej płycie wymieniano kostkę brukową.

- Nikt nie zabezpieczył prowadzonych robót - twierdzi Bartecka. - Pamiętam tylko, że z ulicy Grodzkiej wyjechał samochód z cegłami, cofnęłam się raptownie i wpadłam w dziurę. Widziało to kilka osób.

Tym razem skończyło się na skręceniu nadgarstka, na który założono gips. - Od tamtej pory stan zdrowia cały czas się pogarsza, mimo że jestem pod stałą opieką lekarską - mówi pani Eugenia. - Czeka mnie operacja biodra i kręgosłupa. Należy mi się od miasta odszkodowanie za utracone zdrowie. Byłam u prezydenta, ale odesłał mnie do Zarządu Dróg Grodzkich.

Pani Eugenia nie podaje konkretnej kwoty. Skontaktowaliśmy się z magistratem. - Pan prezydent zna sprawę - zapewnia Karol Garbula, mł. referent ds. komunikacji społecznej Urzędu Miasta Zamość. - Stroną jest tu jednak Zarząd Dróg Grodzkich, który odpowiada za ciągi pieszo-jezdne w mieście.

Ale drogowcy nie dopatrzyli się związku przyczynowego pomiędzy zgłoszonymi zdarzeniami a schorzeniami staruszki. - Z przedstawionych zaświadczeń wynika, że ta pani jest osobą niepełnosprawną dłużej niż dwa lata - powiedziała nam wczoraj Anna Muszyńska, dyrektor Zarządu Dróg Grodzkich w Zamościu. - Z opisu obu zdarzeń nie wynika, aby miasto przyczyniło się do ich zaistnienia, dlatego nie widzimy podstaw do wypłaty odszkodowania.

• A jeżeli poszkodowana złoży pozew w sądzie?
- Ma takie prawo - mówi dyrektor Muszyńska.

Choć Eugenia Bartecka boi się kosztów procesu, to nie wyklucza wystąpienia na drogę sądową.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
~tom~
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~tom~
~tom~ (10 września 2008 o 09:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Po co biegała po rowach i wykopach na stare lata?? Niech siedzi w domu i słucha RadiaMaryja
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!