wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Zamość

Walczą o przetrwanie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 lipca 2006, 17:26
Autor: Bogdan Nowak

Strajkowali, wieszali na płocie transparenty, zebrali tysiące podpisów pod protestem przeciw likwidacji „ich” zakładu. Związkowcy z Wożuczyna pojechali też do Andrzeja Leppera, wicepremiera i ministra rolnictwa, byli w Senacie, w piątek będą w Ministerstwie Skarbu. Walczą.


– Krajowa Spółka Cukrowa uwzięła się, żeby nasz zakład zlikwidować. Taka polityka, to głupota – mówi Lucjan Pieprzowski, przewodniczący Związku Zawodowego Cukrowni Wożuczyn.
KSC obwieściła, że produkcja cukru w Wożuczynie zostanie wygaszona we wrześniu 2006 r. To oburzyło załogę. Dwa miesiące temu zebrano 18 tys. podpisów przeciwko planowanemu wygaszeniu produkcji. Protest wysłano do szefów KSC i poprzedniego ministra rolnictwa.
– Efekt był taki, że zwolniono nam dyrektora – denerwuje się Jerzy Portka, członek komitetu protestacyjnego. – Co było robić? Zaplanowaliśmy blokadę krajowej 17, ale odwołaliśmy ją.
Po spotkaniu z naszą reprezentacją Andrzej Lepper dał do zrozumienia,
że zajmie się sprawą.
Wicepremier zadziałał i do wożuczyńskiej cukrowni przyjechali Tomasz Olenderek i Jarosław Poniatowicz, członkowie zarządu KSC. – Co z tego, kiedy nie dogadaliśmy się – mówi Pieprzowski. – Związkowcy chcieli, aby ruszyła kampania, a oni mówili o biopaliwach, które można u nas produkować, ale dopiero za kilka lat.
Umówili się na rozmowy w warszawskiej siedzibie spółki. Miał się tam stawić cały zarząd. I znowu nic nie wyszło. – Pocałowaliśmy klamkę, bo okazało się, że tego dnia spółka jest nieczynna – złości się Pieprzowski. – Pojechaliśmy zatem
do Senatu i opowiedzieliśmy jak się nas traktuje. W piątek jedziemy do Ministerstwa Skarbu. W cukrowni trwa pogotowie strajkowe. Robimy co możemy, aby ratować nasz zakład. To się musi udać.
Dlaczego zarząd spółki nie chciał spotkać się ze związkowcami w stolicy?
– Rozmowy trwają. Tylko tyle mogę na ten temat powiedzieć – niecierpliwi się Łukasz Wróblewski, rzecznik KSC. – Mamy nadzieję, że uda się w końcu ze związkowcami osiągnąć porozumienie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!