czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Zamość

Wjechał tirem w sklep. Odpowie za to?

Dodano: 12 listopada 2008, 19:28

Straty oszacowano na blisko 300 tys. zł. Właściciel zakasał rękawy i przeprowadził całkowity remont sklepu.

Zgodnie z jego deklaracjami, żadna z ekspedientek nie straciła pracy. Prokuratura prowadzi śledztwo, ale kierowca nie usłyszał jeszcze zarzutów.

- Trzeba było przeprowadzić całkowity remont budynku - mówi Stanisław Gomoła, właściciel tyszowieckiego sklepu spożywczo-przemysłowego, który zniszczyła ciężarówka. - Ekspedientki mają zatrudnienie, bo od miesiąca znowu pracujemy pełną parą.

Do wypadku w centrum Tyszowiec doszło w lipcu. Kierowca ciężarowego volvo wiózł z Krasnegostawu do Łaszczowa 18 ton wiśni i czereśni. Na ostrym zakręcie samochód z naczepą uderzył centralnie w budynek sklepu, zatrzymując się na ladzie.

- Ciężarówka wepchnęła nadproże do środka. Uszkodzeniu uległy trzy ściany zewnętrzne i dach budynku, garaż oraz wyposażenie sklepu - informuje st. kpt. Jacek Zwolak, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Tomaszowie Lubelskim.

Straty oszacowano na blisko 300 tys. zł. Na szczęście, nikt nie odniósł obrażeń, bo do zdarzenia doszło w nocy. Budynek był ubezpieczony. Właściciel placówki zwrócił niektóre towary do hurtowni. Próba wycofania tira ze sklepu groziła katastrofą. Trzeba było podstemplować strop, żeby budynek nie runął.

Kierowca wyszedł z wypadku bez szwanku. Śledczy sprawdzają, co było przyczyną wypadku. W grę wchodzi nieostrożna jazda, zły stan techniczny tira albo naczepy, ale nie można wykluczyć, że 22-letni mieszkaniec Gorzkowa po prostu zasnął za kierownicą. Wiadomo, że w chwili wypadku był trzeźwy.

- Kierowca do tej pory nie usłyszał zarzutu - powiedział nam Artur Hypiak, wiceszef Prokuratury Rejonowej w Tomaszowie Lubelskim, która prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego sprowadzenia zdarzenia, które zagrażało mieniu w wielkich rozmiarach.

Grozi za to do 5 lat pozbawienia wolności. Śledczy czekają na opinie biegłych.
Mieszkańcy Tyszowiec i okolicznych wiosek, którzy w środy przyjeżdżają na słynne jarmarki, przywiązani są do świeżo wyremontowanego sklepu.

- Kiedyś mieściła się tam księgarnia - wspomina mieszkanka miasteczka. - Pół wieku stał budynek, ale kolizje i wypadki go omijały. Zawsze, jak widać, jest ten pierwszy raz. - Niech ten pierwszy będzie zarazem ostatni - powiedział nam Stanisław Gomoła.
Czytaj więcej o:
aandy
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

aandy
aandy (13 listopada 2008 o 10:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
błyskotliwy tytuł. zresztą, jak cała gazeta.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!