niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Zamość

Woda zamarza, służby są bezradne, cierpi niepełnosprawny człowiek

Dodano: 18 grudnia 2009, 21:51
Autor: Bogdan Nowak

Pochodząca z Ukrainy mieszkanka Zamościa jest zrozpaczona. Twierdzi, że prześladuje ją jeden z sąsiadów. Jak? Nie pozwala … ocieplić ganku domu. Szkopuł w tym, że kobieta ma tam jedyny zlew i kran. Gdy przyszły mrozy, wszystko zamarzło. Rodzina została bez wody.

– Mój 71-letni mąż jest inwalidą – zatelefonowała do nas z płaczem Maria Zawiślak, mieszkanka ulicy Lwowskiej w Zamościu. – Tylko ja się nim opiekuję. Jak mam to robić, kiedy zamarzła mi woda w rurach. To koszmar! Nie mam siły nosić wiader. Najbliższa studnia jest aż 600 metrów stąd!

Kobieta mieszka wraz z mężem w maleńkim, drewnianym domu. Żyją ze skromnej renty. Kłopoty z wodą rodzina ma od lat. Dlaczego? Rury i kran znajdują się w nieocieplanym ganku. Zimą temperatura spada tam poniżej zera. I woda zamarza. Pani Maria ma tego dość. Próbowała temu zaradzić.

– Chcieliśmy ocieplić ganek styropianem – tłumaczy. – Ale nasz dom stoi na granicy działki sąsiada. Kiedy pojawili się robotnicy, sąsiad ich po prostu… wyprosił. Dlaczego? Bo uważa chyba, że ocieplenie wchodzi w jego teren. I wbił tuż przy ścianie ganku metalowe słupki!

Kobieta twierdzi, że nic nie mogła na to poradzić. Robotnicy nie chcieli już domu ocieplać, a na budowę łazienki w innym miejscu jej nie stać.

– Mam pozwolenie budowlane na to ocieplenie i to wydane przez magistrat – zapewnia pani Maria. – Nie rozumiem, o co temu sąsiadowi chodzi! Byłam w tej sprawie w straży miejskiej, na policji, u prezydenta Zamościa, jego zastępczyni i gdzie się tylko dało. Nikt nie zareagował. Wszyscy moją sprawę zlekceważyli. A ja nie mam już po prostu sił.

Wybraliśmy się do sąsiada pani Marii. Dlaczego nie pozwala ocieplić 7 metrów kwadratowych sąsiedzkiego ganku?

– Ten ganek stoi na mojej działce i dowiodę tego w sądzie – tłumaczył. – Proces o właściwe rozgraniczenie działek jest w toku…. A ta pani jest uciążliwym sąsiadem. Naprawdę mam jej wiele do zarzucenia. I może sobie ocieplić przybudówkę od środka.

– To przecież nic nie da – przekonuje pani Maria. Jej mąż, Henryk nie może mówić. Jednak przytakuje każdemu słowu żony. Także prosi nas o pomoc. Czy naprawdę jego żona jest skazana na noszenie zimą wody wiadrami?

– Ci sąsiedzi nie mogą się między sobą po prostu dogadać – mówi Wiesław Gramatyka, komendant Straży Miejskiej w Zamościu. – W tej sytuacji jesteśmy bezradni. Sprawę może rozstrzygnąć jedynie sąd. Jednak proces się przedłuża… Najbardziej pokrzywdzony jest ten niepełnosprawny człowiek.

Joanna Kopeć, rzecznik zamojskiej policji też zna sprawę. – Mieliśmy kilka wezwań, ale nie stwierdziliśmy przestępstwa czy wykroczenia – tłumaczy. – Jeśli sąd wyda jakieś rozporządzenie, wtedy będziemy mogli interweniować.
Czytaj więcej o:
~gość~
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

~gość~
~gość~ (20 grudnia 2009 o 13:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
,,A to Polska właśnie...", czyli kraj katolicki, w którym na stole wigilijnym zostawia się puste nakrycie dla zbłąkanego wędrowca. Nie przeszkadza to jednak utrudniać życie ludziom bliskim czy znanym choćby z sąsiedztwa. Smutne, ale przecież tak nie musi być. Życzę wesołych Świąt !
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!