poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Zamość

Wysłał 50 skarg i był 100 razy u więziennego lekarza

Dodano: 17 grudnia 2008, 17:56
Autor: Bogdan Nowak

Osadzony w Zakładzie Karnym mężczyzna martwi się o swoje życie. Twierdzi, że podano mu niewłaściwe leki, po których dopadła go m.in. duszność. Dziś zadzwonił w tej sprawie do naszej redakcji.

Telefon od tego 43-letniego mężczyzny odebraliśmy dziś z samego rana. Z trudem mógł mówić ze zdenerwowania. Gdy się w końcu uspokoił, opowiedział nam swoją historię. Jest mieszkańcem jednej z podzamojskich wsi. Tłumaczy, że w więzieniu znalazł się, bo "naruszył nie swoją posesję i stosował groźby karalne wobec męża konkubiny”.

- Wprawdzie dostałem 1,5 roku odsiadki, ale jestem pewien, że wyrok ulegnie kasacji - mówi Mirosław P. - Bo jestem niewinny. A w Zakładzie Karnym traktują mnie źle.

Mężczyzna twierdzi, że ma kłopoty z krążeniem. Bierze leki. Zapewnia, że 17 listopada dostał w więzieniu inny specyfik, niż powinien. Wylicza też krzywdy jakich doznał od funkcjonariuszy, którzy zniszczyli mu ponoć m.in.… cywilne spodnie.

- Mam taką inną sprawę w sądzie - tłumaczy Mirosław P. - Tego dnia musiałem się tam stawić. I poczułem się fatalnie. Dostałem duszności i suchość błony śluzowej. To dlatego, że wcześniej dostałem niewłaściwe leki.

Mężczyzna twierdzi, że w efekcie trafił nawet na szpitalny oddział ratunkowy, ale później znowu wrócił do więzienia. Mówi, że obawia się o swoje zdrowie, a nawet… życie. O swoich żalach i podejrzeniach napisał już do CBA i m.in. prezesa sądu apelacyjnego.

Pracownicy Zakładu Karnego w Zamościu podchodzą do tych skarg ze stoickim spokojem. Dlaczego? Bo są do nich przyzwyczajeni. Mirosław P. tylko w 2008 r. wysłał do różnych instytucji ponad 50 skarg i donosów (wszyscy więźniowie z Zamościa wysłali ich w tym czasie ok. 150).

- Ten osadzony skarży się niemal na wszystko - tłumaczy por. Tomasz Buczek, rzecznik więzienia w Zamościu. - Nie podobało mu się np., że w głośnikach radiowęzła jest cały czas puszczane radio "Eska”, co nie jest prawdą. Oskarżył też m.in. jednego z funkcjonariuszy o pobicie, chociaż ten w tym czasie akurat przebywał na urlopie.

Rzecznik zapewnia, że osadzony wyjątkowo dba też o swoje zdrowie. W tym roku ok. 100 razy był u więziennego lekarza. - Chodzi tam ze wszystkimi, nawet drobnymi dolegliwościami. Jest także objęty stałymi konsultacjami kardiologicznymi - wylicza Buczek. Zapewnia jednak, że każda skarga Mirosława P. jest zawsze dokładnie badana i wyjaśniana.

Skąd zatem ostatnie obawy osadzonego? - Na pewno żadne niebezpieczeństwo mu nie grozi - zapewnia por. Buczek. I dodaje - Ten pan w więzieniu będzie do 2013 r. i niechętnie chodzi na swoje kolejne rozprawy… Tyle mogę powiedzieć.
Czytaj więcej o:
Fang
STYX
spik
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Fang
Fang (18 grudnia 2008 o 08:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawi mnie jak wygląda rozliczanie opłaty abonamentu radiowego przez zakład karny.Czy płaci się za cały zakład jeden czy też oddzielnie dla każdej celi.A tak naprawdę to czemu osadzony może słuchać radia za pieniądze podatników.Pobyt w zakładzie to kara a nie jak w przypadku tego pana sanatorium.
Rozwiń
STYX
STYX (17 grudnia 2008 o 22:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To sie nazywa pieniacz, z drugiej strony nie wyobrażam sobie gorszej tortury od słuchania "eski" !
Rozwiń
spik
spik (17 grudnia 2008 o 21:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
koń by się uśmiał

przecież tam wszyscy za niewinność siedzą to i problemy mają
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!