sobota, 21 października 2017 r.

Zamość

Za to, że wytrzymałaś ze mną 50 lat...

  Edytuj ten wpis
Dodano: 20 listopada 2005, 20:25
Autor: Zofia Sawecka

Nie zawsze było tak pięknie, jak wczoraj: uroczysta msza, błogosławieństwo, kwiaty, medale za wieloletnie pożycie. Nie zawsze było święto. Wytrzymali jednak ze sobą 50 lat. Dziś martwią się o to, by dalsze życie jak najdłużej spędzić razem. By nie odeszła przedwcześnie ta druga połowa...

Kiedy Tadeusz Bednaruk brał ślub z panną Wiesią, miał zaledwie 20 lat. Ona nie miała jeszcze 19 lat. Wcale nie uważali, że są zbyt młodzi. To był 1954 rok.
20-letnia, samotna dziewczyna uchodziła wtedy... za starą pannę.
- Dziś wydaje się, że to było zaledwie wczoraj - Bednarukowie siedzą w ciepłym domu z wnuczkami i wspominają tamte lata.
- 17 km jeździłem do niej na randki. Rowerem. Albo chodziłem pieszo z Kalinowic do Starego Zamościa. Komu by się tak dzisiaj chciało? - zastanawia się pan Tadeusz.
- No, tak długo to nie chodził. Z pół roku przychodził, zanim się pobraliśmy. Trochę mnie oszukał - wyjaśnia pani Wiesia.
Bo narzeczony obiecywał jej, że nie wezmą go do wojska. Nie - gdyż ojciec nie żyje a on, jedynak, utrzymuje rodzinę. Ale wzięli. Na 27 miesięcy. Do Kompanii Reprezentacyjnej Wojska Polskiego.
- Półtora miesiąca po ślubie
zostałam ni to panna, ni to wdowa
- wspomina Bednarukowa. Czekała, bo cóż było robić.
- Te pierwsze lata małżeństwa są najgorsze: niedotarte, niedograne. Potem pochłania nas praca i dzieci, dorabianie się. W końcu przychodzi ten okres, kiedy jest się najbardziej przywiązanym do współmałżonka - Bednarukowie wiedzą, co mówią. Wychowali dwoje dzieci. Syn mieszkał w Zamościu, chciał się tam budować. Córka wyjechała po studiach do Warszawy, a potem do Ameryki. Bardzo to przeżyli. Sami zostali w Kalinowicach. Pewnego dnia żona zachorowała. Wezwał karetkę. Pogotowie zabrało ją do szpitala "miejskiego” w Zamościu. Pojechał tam za nią a potem wrócił sam do domu.
- Do pustego domu wróciłem. Pustego... - mówi ze łzami.
Zrobiło mu się tak przykro, tak źle,
że sam się rozchorował. - Zadzwoniłem po syna. Przyjechał, a ja miękki. Syn wezwał karetkę. Żona w jednym szpitalu, ja w drugim - żeby ona nie wiedziała, nie martwiła się... Po tym zdarzeniu syn sprzedał plac i postawił dom obok naszego, żeby być blisko - opowiada Bednaruk.
- Wreszcie wnuków mamy na miejscu. Syn ma pięcioro dzieci - cieszy się i chwali zarazem pani Wiesia, parząc herbatę. Mąż siada w kuchni, gotów w każdej chwili do pomocy. Wspomina aktora Marka Perepeczkę.
- Gdyby żona z nim była, wezwałaby pomoc, kiedy zasłabł. On by z tego wyszedł, nie umarłby - twierdzi. Boi się samotności. Uważa, że dzieci są dobre, wnuki też, ale...
- Ale nikt się mną nie zaopiekuje tak, jak żona - stawia kropkę nad "i”. - Jej też nikt nie umie tak pomóc, jak ja. Kiedy mówię: mama się źle czuje, to syn to rozumie. A ja to czuję całym sobą... •

W niedzielę w kościele w Płoskiem odbyła się bardzo miła uroczystość - 50-lecia pożycia małżeńskiego 18 par z gminy Zamość. Ksiądz powiedział:
Ogień ludzkiego uczucia jest silniejszy, niż nam się wydaje. Ten ogień może długo ogrzewać serca, albo wszystko spalić. Ich serca ogrzewa. Jesteście przykładem dla młodego pokolenia - mówił kapłan. Bednaruk przymknął oczy. 50 lat mignęło pod powiekami. Zażartował do żony:
- Za to, że ze mną wytrzymałaś tyle lat, prezydent dał ci medal!

W gminie Zamość 50 lat przeżyli razem także:

Kazimiera i Kazimierz Bębenek z Mokrego
Stanisława i Mieczysław Gębala z Zawady
Izabela i Czesław Gil z Chyżej
Teresa i Kazimierz Gomułka z Wysokiego
Marianna i Czesław Harasim
z Wysokiego
Halina i Franciszek Herc z Płoskiego
Krystyna i Marian Kasprzak z Płoskiego
Genowefa i Stanisław Kwiatkowska z Płoskiego
Helena i Kazimierz Marmaj
z Lipska Polesia
Teresa i Leonard Ostasz z Płoskiego
Daniela i Feliks Paszko z Lipska
Lidia i Irydion Pikuzińscy z Płoskiego
Stanisława i Krzysztof Rzemieniuk z Siedlisk
Czesława i Edward Sioszyńscy
z Wólki Panieńskiej
Lucyna i Aleksander Sudak z Bortatycz
Zofia i Wacław Wicińscy z Sitańca
Genowefa i Bogusław Zochniak z Płoskiego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!