czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Zamość

Zamiast do domu doleciał na Ukrainę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 sierpnia 2003, 21:15

Po młodego pilota i jego szybowiec wybrała się wczoraj ekipa aeroklubu. M.in. jego ojciec (pierwszy
Po młodego pilota i jego szybowiec wybrała się wczoraj ekipa aeroklubu. M.in. jego ojciec (pierwszy

Dziś Ukraińcy przekażą Polakom 19-letniego pechowego pilota z Zamościa. Jego szybowiec wylądował w poniedziałek
na polu tuż pod nosem ukraińskich pograniczników w Rawie Ruskiej.

Chłopak miał wrócić do domu wczoraj po południu. Do przejścia granicznego w Hrebennem zmierzał już ojciec pechowego pilota, ale zawrócono go z drogi. - Strona ukraińska nie zdążyła wykonać dokumentacji zatrzymania - mówi mjr Jerzy Odl, dyżurny operacyjny Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej. Dodał, że nastolatek wróci do rodziny dziś.
- Na szybowcu Łukasz lata już trzeci rok. W powietrzu spędził ponad 70 godzin. Stara się o licencję pilota szybowcowego. W poniedziałek miał pierwszy w tym roku przelot - mówi jego ojciec Józef Kwaśniak, na co dzień instruktor szybowcowy Aeroklubu Ziemi Zamojskiej.
Do Krasnegostawu leciało mu się ciężko. Pokonanie tego odcinka zajęło mu dwie godziny. - Z powrotem miał już z wiatrem - relacjonuje mechanik lotniczy zamojskiego aeroklubu Krzysztof Sierak. - W okolicach Tomaszowa najprawdopodobniej zszedł za nisko i stracił orientację.
Nastolatek nie zdawał sobie sprawy, że nielegalnie przekroczył granicę, mimo że wylądował tuż obok ukraińskiej strażnicy.
- Kontaktowaliśmy się z synem przez radiostację. Mówił, że go zniosło i wylądował na polach za Tomaszowem. Prosił, aby przyjechać po niego z wózkiem. Później krzyknął, że w jego stronę biegnie wojsko. Straciliśmy kontakt. Zrozumieliśmy, że odebrano mu radiostację. O zatrzymaniu poinformowała nas Straż Graniczna. Nie wiem, jak on to znosi, nie mamy z nim żadnego kontaktu. Mam nadzieję, że jest cały i zdrowy - pociesza się ojciec zamojskiego pilota.

Poleciała za daleko

11 lat temu podobną przygodę przeżyła inna zawodniczka Aeroklubu Ziemi Zamojskiej.
Wylądowała szybowcem w kołchozie Zaborie za Rawą Ruską. Dyrektor kołchozu zawiózł dziewczynę do granicy. W Rawie przesłuchiwała ją przez 6 godzin ukraińska milicja. W końcu kołchoźnicy załadowali szybowiec na przyczepę i zawieźli traktorem na granicę.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!