czwartek, 8 grudnia 2016 r.

Zamość

Zamiast do domu doleciał na Ukrainę

Dodano: 5 sierpnia 2003, 21:15

Po młodego pilota i jego szybowiec wybrała się wczoraj ekipa aeroklubu. M.in. jego ojciec (pierwszy
Po młodego pilota i jego szybowiec wybrała się wczoraj ekipa aeroklubu. M.in. jego ojciec (pierwszy

Dziś Ukraińcy przekażą Polakom 19-letniego pechowego pilota z Zamościa. Jego szybowiec wylądował w poniedziałek
na polu tuż pod nosem ukraińskich pograniczników w Rawie Ruskiej.

Chłopak miał wrócić do domu wczoraj po południu. Do przejścia granicznego w Hrebennem zmierzał już ojciec pechowego pilota, ale zawrócono go z drogi. - Strona ukraińska nie zdążyła wykonać dokumentacji zatrzymania - mówi mjr Jerzy Odl, dyżurny operacyjny Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej. Dodał, że nastolatek wróci do rodziny dziś.
- Na szybowcu Łukasz lata już trzeci rok. W powietrzu spędził ponad 70 godzin. Stara się o licencję pilota szybowcowego. W poniedziałek miał pierwszy w tym roku przelot - mówi jego ojciec Józef Kwaśniak, na co dzień instruktor szybowcowy Aeroklubu Ziemi Zamojskiej.
Do Krasnegostawu leciało mu się ciężko. Pokonanie tego odcinka zajęło mu dwie godziny. - Z powrotem miał już z wiatrem - relacjonuje mechanik lotniczy zamojskiego aeroklubu Krzysztof Sierak. - W okolicach Tomaszowa najprawdopodobniej zszedł za nisko i stracił orientację.
Nastolatek nie zdawał sobie sprawy, że nielegalnie przekroczył granicę, mimo że wylądował tuż obok ukraińskiej strażnicy.
- Kontaktowaliśmy się z synem przez radiostację. Mówił, że go zniosło i wylądował na polach za Tomaszowem. Prosił, aby przyjechać po niego z wózkiem. Później krzyknął, że w jego stronę biegnie wojsko. Straciliśmy kontakt. Zrozumieliśmy, że odebrano mu radiostację. O zatrzymaniu poinformowała nas Straż Graniczna. Nie wiem, jak on to znosi, nie mamy z nim żadnego kontaktu. Mam nadzieję, że jest cały i zdrowy - pociesza się ojciec zamojskiego pilota.

Poleciała za daleko

11 lat temu podobną przygodę przeżyła inna zawodniczka Aeroklubu Ziemi Zamojskiej.
Wylądowała szybowcem w kołchozie Zaborie za Rawą Ruską. Dyrektor kołchozu zawiózł dziewczynę do granicy. W Rawie przesłuchiwała ją przez 6 godzin ukraińska milicja. W końcu kołchoźnicy załadowali szybowiec na przyczepę i zawieźli traktorem na granicę.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO