wtorek, 24 października 2017 r.

Zamość

Zapachniało strajkiem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 listopada 2006, 16:24
Autor: Bogdan Nowak

Załoga Zakładów Tłuszczowych w Bodaczowie domaga się podwyżek. W odpowiedzi właściciele fabryki zaproponowali ludziom... wypowiedzenia.

W zakładzie wrze. Od wczoraj trwa tam pogotowie strajkowe.
- Zarabiamy po 650 zł na miesiąc - denerwuje się jeden z pracowników tzw. margarynowni w bodaczowskich ZT. - To prawie tyle, ile wynosi zasiłek dla bezrobotnych. To poniżające! Za co mamy wyżywić rodziny, dojechać do pracy, czy urządzić święta?
Zakłady Tłuszczowe w Bodaczowie to jedna z największych fabryk w regionie i najważniejszy producent m.in. tłuszczów roślinnych w południowo-wschodniej Polsce. Pracuje tutaj ponad 200 osób. Kilka dni temu załoga złożyła do właścicieli fabryki Piotra i Pawła Skerczyńskich pismo z żądaniem podwyżek płac. Ludzie chcą zarabiać ok 1,5 tys. zł brutto.
Spotkanie w tej sprawie odbyło się przedwczoraj. - Dowiedzieliśmy się, że nie mamy na co liczyć - złości się jeden z pracowników zakładowej rafinerii. - Właściciele dali nam do zrozumienia, że jesteśmy niewydajni a do zakładu tylko trzeba dokładać. Powiedzieli, że drogę mamy wolną, bo możemy się przecież zwolnić. Wypowiedzenia dla nas są już podobno przygotowane.
W Bodaczowie nie ma związków zawodowych. Dlatego pracownicy w rozmowie z nami proszą o niepodawanie nazwisk. Boją się, że zostaną zwolnieni. Wczoraj rozpoczęli jednak pogotowie strajkowe. Nie wykluczają, że odejdą od maszyn. - Burmistrz Szczebrzeszyna umorzył właścicielom naszej firmy 1,3 mln podatku od nieruchomości - złoszczą się pracownicy. - A gmina jest zadłużona na ok. 8 mln zł! Skerczyńscy przyjęli umorzenie bez zmrużenia oka. Gdy jednak załoga prosi o podwyżki, straszy się nas zwolnieniami. To nie jest w porządku.
O umorzeniu podatku ZT było w ub. roku w gminie Szczebrzeszyn bardzo głośno. Burmistrz Marian Mazur tłumaczył wówczas, że Zakłady Tłuszczowe zalegały z podatkami za okres od połowy 2003 do połowy 2004 r. - Gdyby zakład upadł, nie wiadomo czy podatki udałoby się odzyskać - twierdził tuż po podjęciu decyzji Marian Mazur.
Teraz wpłaty wpływają regularnie (miesięcznie ok. 50 tys. zł). Czy rzeczywiście w ZT stały na skraju bankructwa? Paweł Skerczyński, ich współwłaściciel tłumaczył nam, że fabryka została odkupiona od syndyka, wyciągnięta z długów i postawiona na nogi.
- O plajcie nie mogło być mowy - zapewniał nas wówczas. - Zainwestowaliśmy mnóstwo pieniędzy w rozruch i modernizację zakładu. Powstały nowe miejsca pracy.
Tyle, że jego podwładni z warunków (głównie płacowych) nie są zadowoleni. Co na to właściciele fabryki? Nie wiadomo. Wczoraj byli nieuchwytni.
- A ja się będę się wypowiadał - stwierdził Tadeusz Walczak, pełnomocnik zarządu ZT.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!