piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Zamość

Zginął, bo nie chciał pić rozrobionego denaturatu

Dodano: 5 stycznia 2009, 18:39

Za tą bezmyślną zbrodnią stoi kolega bezdomnego. 41-letniemu Januszowi M. grozi nawet dożywocie. Kary nie uniknie również 29-letni Marcin P., który nie udzielił pobitemu pomocy.

Zwłoki 39-letniego Jacka P. ujawniono w połowie lipca ub. roku w pobliżu nieczynnego dworca kolejowego w Hrubieszowie, który jest ulubionym miejscem spotkań bezdomnych.

Jak się okazało, denat nie miał stałego miejsca zamieszkania, nadużywał alkoholu. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną jego śmierci był masywny uraz brzucha, który doprowadził do złamania czterech żeber i pęknięcia wątroby. Mężczyzna wykrwawił się na śmierć.

Policja zatrzymała wkrótce trzech bezdomnych kolegów denata. Wśród nich był 41-letni Janusz M. (miał w organizmie ponad 3 promile alkoholu). Jak ustalono, w trakcie libacji pomiędzy biesiadnikami doszło do różnicy zdań na temat przygotowania do spożycia denaturatu. Koledzy upierali się przy rozrobieniu trunku z wodą lub herbatą, Jacek P. wolał pić czysty.

To zdenerwowało Janusza M., który przy okazji zaczął wypominać 39-latkowi wcześniejszą kradzież dwóch butelek denaturatu. Bił kolegę pięściami po brzuchu, kopał, a później wspólnie z 29-letnim Marcinem P. wyciągnął go na zewnątrz budynku. Jacek P. zmarł kilka godzin później.

Sąd postanowił aresztować tymczasowo 41-latka pod zarzutem zabójstwa. Za kratkami jest do tej pory. - Oskarżyliśmy go o spowodowanie w warunkach powrotu do przestępstwa obrażeń ciała w postaci urazu brzucha, skutkującego złamaniem czterech żeber z prawej strony i wielomiejscowym pęknięciem wątroby, co doprowadziło do śmiertelnego wykrwawienia Jacka P. - informuje Artur Kubik, szef Prokuratury Rejonowej w Hrubieszowie, która skierowała akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Zamościu.

Janusz M., który w przeszłości był wielokrotnie karany, m.in. za czynną napaść na policjantów, kradzieże, włamania oraz pobicie, nie przyznaje się do winy. Wyjaśnił, że uderzył Jacka P. w twarz, ale nie kopał go w brzuch.

Marcin P., który również miał już wcześniej zatarg z prawem, nie ma sobie nic do zarzucenia: słyszał szarpaninę, widział jak Janusz M. kopał kolegę, ale Jacek P. sam później wyszedł z budynku. Te wyjaśnienia także się nie potwierdziły. Za nieudzielanie pomocy Marcinowi P. grozi do 3 lat więzienia.

Podobny zarzut mógł usłyszeć trzeci z bezdomnych, ale śledczy ustalili, że 59-latek nie mógł pomóc poszkodowanemu, bo jest inwalidą, a na dodatek nie miał przy sobie telefonu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!