wtorek, 27 czerwca 2017 r.

Zamość

Zrobimy, co się da

Dodano: 27 listopada 2001, 14:33
Autor: Zofia Sawecka

Wychowuję ośmioro dzieci, jestem w ciąży. Nie mam pracy, a ostatnio Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej odebrał mi zasiłek. Nie mamy za co żyć - poskarżyła się nam Krystyna W. Pojechaliśmy na miejsce, by sprawę wyjaśnić i jakoś pomóc kobiecie i jej dzieciom.

W GOPS w Grabowcu wyjaśniono nam, że zasiłek stały został cofnięty, bo pracownicy placówki stwierdzili, że matka w niewłaściwy sposób zajmuje się swoimi dziećmi. - Jej nigdy nie ma w domu. Wiecznie jest w podróży. Dzieci jedzą tyle, co w szkole. W domu brud i smród. Niech siedzi w domu, gotuje, pierze sprząta, to my ten zasiłek jej wypłacimy w innych formach pomocy - usłyszeliśmy od Krystyny Staszczuk, kierowniczki pomocy społecznej w Grabowcu.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami, zasiłek stały należy się osobie, która nie może podjąć pracy, bo ma chore dziecko, wymagające całodobowej opieki i pobiera na nie zasiłek pielęgnacyjny. Od 1999 r. do końca września 2001 r. Krystyna W. otrzymywała na tej zasadzie 406 zł miesięcznie, do tego doliczany był zasiłek z KRUS. Niedawno GOPS postanowił odebrać zasiłek stały, a więc dziewięcioosobowa rodzina musi się utrzymać z 500 zł.
Krystyna W. odwołała się od decyzji GOPS do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Zamościu. Sprawa została skierowana do ponownego rozpatrzenia przez gminę. Czas biegnie. Sprawdziliśmy sytuację. Okazuje się, że prawo stoi po stronie Krystyny W. i zasiłek się jej należy. Nie "w innych formach pomocy”, ale w gotówce. Wszelkie dary rzeczowe, podobnie jak było do tej pory, mogą uzupełniać tę stałą pomoc finansową. Kobieta musi teraz uzupełnić dokumentację medyczną i wtedy odzyska pieniądze. W grudniu ma otrzymać także zasiłek dla kobiet w ciąży, bowiem spodziewa się kolejnego dziecka.
Krystyna W. mówi, że jest zmęczona życiem, przyznaje, że właściwie cały czas jest w drodze, bo leczy się sama, ale też jeździ do kontroli z dziećmi. Ale nie ma jej w domu głównie dlatego, że wędruje po sklepach, naciąga, żebrze, ima się wszelkich sposobów, by coś zyskać dla dzieci Jej mąż nie pracuje. Twierdzi, że leczy się z alkoholizmu. Uznał, że utrzymanie jego dzieci jest obowiązkiem państwa. Rodzina W., jak powiedział nam kurator sądowy, miała już stary samochód, antenę satelitarną, krowę, kozę z gminy. Wszystko sprzedawali. Według pracowników pomocy społecznej i kuratora sądowego rodziny, W. nie nadają się na rodziców. Jednak gromadka ich dzieci potrzebuje pilnie wszelkiej pomocy. Postaramy się zrobić wszystko, by maluchom zapewnić prezenty mikołajkowe i jedzenie na święta. Do sprawy na pewno powrócimy.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!