Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Wisła Puławy – Ursus Warszawa 4:1. Dobrze w obronie, coraz lepiej w ataku

Piłkarze trenerów Jacka Magnuszewskiego i Marcina Popławskiego pokonali w sobotę trzecioligowego Ursusa Warszawa 4:1. To drugie zwycięstwo zespołu z Puław podczas zimowych przygotowań.
Wisła Puławy – Ursus Warszawa 4:1. Dobrze w obronie, coraz lepiej w ataku

Autor: KS WISŁA PUŁAWY

Puławianie bardzo dobrze rozpoczęli sobotnie zawody. Już w siódmej minucie Łukasz Kacprzycki zagrał w pole karne, a tam idealnie znalazł się Krystian Puton, który bez problemów pakował piłkę do siatki. Po pół godzinie gry rywalom udało się wyrównać. I to w niecodziennych okolicznościach. – Mieliśmy podwójnego pecha. Najpierw Jakub Poznański próbował wybijać piłkę, ale ta „przelała” mu się po nodze. I trafił w poprzeczkę, a po chwili Mateusz niefortunnie skierował futbolówkę do własnej bramki – ocenia trener Popławski.

Goście długo z wyrównania się jednak nie cieszyli. Minęło kilkadziesiąt sekund, a gola na koncie miał już Piotr Zmorzyński i Wisła ponownie objęła prowadzenie. Wynik 2:1 utrzymał się do przerwy. W pierwszej połowie gospodarze na pewno spisywali się lepiej. Nie mieli wielkich problemów z rozbijaniem ataków przeciwnika, a nieźle radzili sobie także w ataku.

Po zmianie stron gra trochę jednak „siadła”. Mimo wszystko strzelała już jedynie Duma Powiśla. Najpierw w 66 minucie jeden z obrońców Ursusa zagrywał ręką we własnym polu karnym i arbiter podyktował rzut karny. Skutecznym egzekutorem jedenastki okazał się Michał Zuber. Kilkanaście minut później karnego wywalczył Karol Barański, a tym razem za wcześniejszego „swojaka” zrehabilitował się Mateusz Pielach. W końcówce przyjezdni mogli poprawić wynik, ale musieli się zadowolić niezłym strzałem w poprzeczkę.

– To był dobry mecz w naszym wykonaniu, zwłaszcza w pierwszej połowie – mówi Marcin Popławski, asystent Jacka Magnuszewskiego. – Dopóki graliśmy w tym bardziej doświadczonym i podstawowym składem, to naprawdę wyglądaliśmy dobrze. Sami strzeliliśmy sobie gola, ale poza tym Ursus niewiele mógł zdziałać pod naszą bramką. Cieszy, że solidnie radzimy sobie w tyłach, ale i coraz lepiej w ofensywie. Oczywiście, po kolejnych zmianach wyglądało to już trochę gorzej, ale widać też zmęczenie materiału, bo chłopaki mają już dość przygotowań. A na dodatek z powodu kontuzji drugi raz w tym tygodniu mieliśmy do gry tylko 16 chłopaków – dodaje popularny „Papaj”.

W następną sobotę Wisła zagra z Siarką Tarnobrzeg. Być może do gry wróci już Mateusz Supryn. Szymon Stanisławski cały czas zmaga się z urazem przywodziciela. Najdłużej trzeba będzie jednak poczekać na Konrada Szczotkę.

Wisła Puławy – Ursus Warszawa 4:1 (2:1)

Bramki: Puton (7), Zmorzyński (31), Zuber (66-z karnego), Pielach (79-z karnego) – Pielach (30-samobójcza).

Wisła: Zolech (46 Owczarzak) – Król (70 Kusal), Pielach, Poznański (70 Dębowski), Litwiniuk (46 Barański), Maksymiuk (46 Skałecki), Kobiałka, Zmorzyński, Kacprzycki (46 Chudyba), Puton (46 Zuber), Żelisko.


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama