Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Zmiany klimatyczne

Cisza nad spękanym dnem. Serce Roztocza wysycha na naszych oczach

Turyści odwiedzający w ostatnich tygodniach Zwierzyniec przecierają oczy ze zdumienia, ale to nie jest senny koszmar. Pocztówkowy krajobraz Roztoczańskiego Parku Narodowego zamienił się w przerażające cmentarzysko spękanej ziemi. Stawy Echo – tętniąca życiem ostoja przyrody i symbol całego regionu – niemal całkowicie zniknęły. To nie nagłe zrządzenie losu, lecz tragiczny finał trzydziestu lat klimatycznej presji, rekordowych upałów i wysychających podziemnych źródeł.
Źródło: RPN
Stawy Echo
Uszczelnianie dna i wypatrywanie deszczowych chmur w 2027 roku to wyścig, w którym człowiek rozpaczliwie próbuje naprawić to, co sam zdemolował

Źródło: RPN

Umierający symbol

Tam, gdzie jeszcze do niedawna w tafli wody odbijały się korony roztoczańskich drzew, dziś ciągnie się pustynia mułu. Odsłonięte dno Stawów Echo stało się ponurym memento zmian, które po cichu trawią cały region. Problem nie dotyczy zresztą tylko Zwierzyńca. Woda znika z Wieprza, wyschły słynne źródła w Krasnobrodzie i Obroczy, pustkami świecą koryta w Hutkach, a obniżony poziom zbiornika w Nieliszu obnażył dno okolicznych zatok.

Choć Stawy Echo traciły wodę już w 1985 i 2019 roku, obecna sytuacja nie ma precedensu. Trwa dłużej, sięga głębiej i obnaża słabość całego ekosystemu.

– W przypadku Stawów Echo prognoza całkowitego wyschnięcia stała się niestety rzeczywistością. To efekt zarówno skrajnie niekorzystnych warunków meteorologicznych, jak i zmian zachodzących w środowisku na przestrzeni ostatnich dwóch dekad – przyznaje dr Tadeusz Grabowski, dyrektor Roztoczańskiego Parku Narodowego.

Anatomia usychającego raju

Jak doszło do tego, że perła Roztocza zamieniła się w pył? Odpowiedź kryje się w trudnym splocie uwarunkowań geologicznych i drastycznych zmian klimatycznych.

Cały kompleks zasilany jest przez niepozorny leśny strumień Świerszcz. Jeszcze przed utworzeniem Parku człowiek mocno ingerował w jego koryto, tworząc gęstą sieć zbiorników: Staw Florianiecki, Czarny Staw, Stawy Echo oraz położone poza granicami Parku oś wodną Zwierzyńca i Staw Kościelny.

Dopóki Świerszcz prowadził wodę na poziomie około 60 l/s, system funkcjonował. W okresach suszy przepływ spada jednak do zaledwie 5 l/s. Na piaszczystych, wyjątkowo przepuszczalnych glebach Roztocza taka ilość wsiąka niemal natychmiast, zanim zdoła napełnić zbiorniki.

Na to nakłada się fatalny bilans meteorologiczny. Do końca sierpnia spadło zaledwie 52 proc. średniej rocznej sumy opadów (która zazwyczaj wynosi 740 mm). Sytuację pogorszyły rekordowe upały – pod koniec czerwca oraz na początku sierpnia w Zwierzyńcu odnotowano aż 39,6°C, co drastycznie zwiększyło parowanie i pobiło dotychczasowy rekord z 1992 roku (35,7°C). Do tego dochodzi problem wód podziemnych: w ciągu dwóch dekad ich poziom w utworach kredowych obniżył się o około 2,5 metra, z czego drastyczny spadek obnażył główny poziom wodonośny w ciągu zaledwie dwóch ostatnich lat. W efekcie Świerszcz w swoim górnym biegu całkowicie wysechł, a jego długość skróciła się o kilometr.

Wyścig z czasem i dramatyczna ewakuacja

Pracownicy Parku monitorowali sytuację od wczesnej wiosny, analizując raporty hydrologiczne i szukając sposobów na uratowanie fauny nierozerwalnie związanej ze stawami. W pierwszej fazie kryzysu wodę z górnych zbiorników przelewano do położonego najniżej stawu kąpielowego, by jak najdłużej utrzymać tam warunki do życia.

Gdy w sierpniu parowanie i brak zasilania wysuszyły również i ten zbiornik, przeprowadzono szeroko zakrojoną akcję ratunkową. Wszystkie ryby oraz tysiące małży przeniesiono do Stawu Kościelnego i Czarnego Stawu. Dla części wodnych stworzeń pomoc nadeszła jednak za późno. Zgodnie z bezwzględnymi prawami natury ich pozostałości stały się pokarmem dla czapli oraz wydry europejskiej.

Nadzieja w niebie, ratunek w inżynierii

Prawdziwy powrót wody do Stawów Echo nastąpi tylko wtedy, gdy odbudują się głębokie zasoby podziemne. Park wiąże ogromne nadzieje z prognozami przewidującymi śnieżną i deszczową zimę oraz ponadnormatywne opady w marcu i kwietniu 2027 roku. Jeśli te przewidywania się nie sprawdzą, region może dotknąć katastrofa ekologiczna o skutkach odczuwalnych przez długie lata.

Służby Parku nie ograniczają się jednak wyłącznie do wypatrywania chmur deszczowych.

– Chcemy zatrzymać wodę, ale żeby było co zatrzymać, musi najpierw spaść deszcz. Nie mamy wpływu na to, ile spadnie z nieba, ale możemy skuteczniej ją gromadzić – zaznacza dyrektor RPN.

Aby działać precyzyjnie, Park wykonał szczegółowe mapy LiDAR, badania hydrogeologiczne oraz pomiary georadarem. Dzięki temu zlokalizowano miejsca największego przesiąkania wody przez dno i groble. Powstał już gotowy projekt rewitalizacji Stawów Echo, zakładający ich uszczelnienie oraz remont urządzeń piętrzących. Wniosek o dofinansowanie inwestycji ze środków unijnych został złożony do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Uszczelnianie dna i wypatrywanie deszczowych chmur w 2027 roku to wyścig, w którym człowiek rozpaczliwie próbuje naprawić to, co sam zdemolował. Stawy Echo to nie lokalny problem Zwierzyńca i spragnionych czapli, lecz ostrzeżenie wypisane spękaną gliną na dnie dawnego raju. Inżynieria, georadary i unijne dotacje mogą pomóc zatrzymać każdą kroplę, ale nie stworzą jej z niczego. Stawy Echo przestały być dziś lustrem, w którym Roztocze przegląda się z zachwytem. A o tym, czy serce regionu jeszcze kiedyś zabije dawnym rytmem, nie zadecyduje budżet projektowy, lecz niebo. A ono nad Zwierzyńcem od miesięcy milczy.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama