1 maja, w Święto Pracy, st. post. Rafał M. z Komisariatu Policji w Międzyrzecu Podlaskim pojechał na interwencję do Hałasów w gminie Międzyrzec Podlaski. Chodziło o ranne zwierzę, które ucierpiało w zdarzeniu drogowym. Interwencja zakończyła się jednak w sposób, który stał się przedmiotem postępowania karnego.
Rafał M. usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień służbowych w zbiegu z niehumanitarnym uśmierceniem i znęcaniem się nad zwierzęciem.
– Podejrzany uśmiercił samca sarny w sposób niehumanitarny, zadając zwierzęciu cierpienie fizyczne i psychiczne, drastycznie przekraczające wymagane minimum oraz w sposób całkowicie sprzeczny z przepisami ustawy o ochronie zwierząt. Z ustaleń wynika, że policjant uderzał zwierzę pałką służbową typu „tonfa” po ciele oraz podciął mu gardło nieustalonym narzędziem. Następnie pozostawił konające zwierzę bez definitywnego zakończenia jego cierpienia, w wyniku czego sarna zdechła – mówi prokurator Marcin Kozak z Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
8 czerwca 2026 roku Rafał M. został zwolniony ze służby. Z kolei od 30 czerwca został pozbawiony uprawnień emerytalnych i rentowych.
W uzasadnieniu decyzji wskazano, że zachowanie policjanta pozostawało w rażącej sprzeczności z podstawowymi zadaniami Policji i interesem służby. Miało również doprowadzić do całkowitej utraty nieposzlakowanej opinii, autorytetu i wiarygodności w odbiorze społecznym. Podejrzany nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów.
Postępowanie trwa
O sprawie informowaliśmy w maju. Do redakcji „Dziennika Wschodniego” zgłosił się Czytelnik, który opisał zdarzenie z Hałasów. Według jego relacji w Święto Pracy dwóch policjantów z Międzyrzeca Podlaskiego przyjechało na miejsce zdarzenia drogowego, w którym po zderzeniu z samochodem ciężarowym ranne zostało zwierzę. Informator twierdził, że funkcjonariusze znaleźli je na poboczu, a jeden z nich miał dobić je pałką, a następnie odciąć mu głowę.
- Policjant wstępnie tłumaczył, że wykorzystał pałkę w innym celu. Mówił, że za takim nasypem z materiałem wykorzystywanym do budowy było dużo krwi, która wypływała spod tego jelonka, i że używał pałki do przesypywania żwiru, żeby tę krew zasypać i nie była widoczna dla osób przejeżdżających drogą. Natomiast, czy tylko do tego celu użyto pałki, czy również w innym, to właśnie będzie ustalane przez prokuraturę - mówił wówczas podinspektor Andrzej Fijołek.
4 maja do Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej wpłynęły informacje o możliwych nieprawidłowościach podczas interwencji. Sprawą zajęło się Biuro Spraw Wewnętrznych Policji.
Postępowanie przygotowawcze zostało przedłużone do 4 listopada 2026 roku. Do tego czasu prokuratura planuje przeprowadzić ostatnie czynności procesowe i zamknąć śledztwo. Za zarzucane przestępstwa podejrzanemu grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.

Komentarze