Ostatnie ataki w Ostrołęce i Leszczydole-Nowinach oraz rozpowszechniane w internecie groźby wywołały niepokój także w Lublinie. W piątek policjanci przeprowadzili 11 interwencji w rejonach placówek oświatowych, a w związku z groźbami publikowanymi w mediach społecznościowych zatrzymali dwoje nastolatków. W żadnym ze zgłoszeń nie potwierdzono bezpośredniego zagrożenia dla uczniów i pracowników.
Straż miejska skierowała stacjonarne patrole do 15 szkół, a władze Lublina zorganizowały naradę z dyrektorami placówek oświatowych. Prezydent Krzysztof Żuk zapewnił, że sytuacja jest stabilna. Ratusz zapowiedział jednocześnie rozbudowę monitoringu, montaż systemów alarmowych oraz wdrożenie szybkiego powiadamiania o zagrożeniach. Planowane są też szkolenia dla nauczycieli i dyrektorów, obejmujące m.in. reagowanie na atak agresora.
Zdaniem radnej Magdaleny Szczygieł-Mitrus zapowiedzi miasta są potrzebne, ale nie powinny ograniczać się do rozwiązań technicznych i teoretycznego przygotowania personelu.
Monitoring może pomóc wykryć zagrożenie, a alarm powiadomić o niebezpieczeństwie. Ale o tym, co wydarzy się w kolejnych minutach, w dużej mierze zdecyduje przygotowanie ludzi - podkreśla radna w odpowiedzi na pytania redakcji.
Procedury to jedno. Trzeba jeszcze umieć je zastosować
W interpelacji skierowanej do prezydenta Krzysztofa Żuka radna postuluje stworzenie miejskiego programu praktycznych szkoleń prowadzonych we współpracy z policją, strażą pożarną i specjalistami od zarządzania kryzysowego. Pracownicy mieliby ćwiczyć m. in. alarmowanie służb, ewakuację, zabezpieczanie pomieszczeń, ochronę uczniów i udzielanie pierwszej pomocy, w tym tamowanie krwotoków.
Co istotne, program obejmowałby nie tylko dyrektorów i nauczycieli, ale również personel sekretariatów, świetlic, stołówek, administracji i obsługi technicznej.
Pracownik sekretariatu, woźna, portier, konserwator czy osoba sprzątająca mogą być pierwszymi dorosłymi, którzy zauważą zagrożenie. Nie możemy zakładać, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo spoczywa wyłącznie na dyrektorach i nauczycielach – zaznacza Szczygieł-Mitrus.
Radna pozytywnie ocenia zapowiadane przez miasto szkolenia online dotyczące zarządzania stresem i emocjami w sytuacjach kryzysowych. Jej zdaniem nie mogą one jednak zastąpić ćwiczeń w rzeczywistych warunkach danej placówki.
Samo opracowanie dokumentu określającego zasady postępowania nie oznacza jeszcze, że każdy pracownik będzie potrafił właściwie zareagować w sytuacji skrajnego stresu. To są sytuacje ekstremalne, w których częściowo "wyłącza się" myślenie. Dlatego ważne jest aby wypracować automatyzm działania i reagowania - tłumaczy radna.
Zwraca również uwagę, że wiele szkół stosuje już rozwiązania ograniczające dostęp osób postronnych, takie jak kontrola wejść czy identyfikatory dla gości. Tymczasem sprawcami ostatnich ataków byli uczeń i były uczeń szkoły. Samo zabezpieczenie wejścia nie eliminuje zatem wszystkich potencjalnych zagrożeń.
Proponowane ćwiczenia miałyby uwzględniać układ poszczególnych budynków, drogi ewakuacyjne i miejsca umożliwiające bezpieczne schronienie. Powinny być prowadzone bez narażania uczniów na niepotrzebny stres i powtarzane co najmniej raz w roku. Nowi pracownicy mieliby poznawać procedury już na początku zatrudnienia.
Nie chodzi o jednorazową akcję, lecz o stworzenie trwałego standardu bezpieczeństwa - podkreśla radna, która chciałaby rozpocząć pierwsze pilotażowe szkolenie jeszcze w bieżącym semestrze.
Na razie nie wiadomo, ilu pracowników lubelskich szkół przeszło już podobne ćwiczenia. Szczygieł-Mitrus przyznaje, że nie dysponuje kompleksowymi danymi pozwalającymi ocenić przygotowanie wszystkich placówek. W interpelacji pyta więc również o dotychczasowe szkolenia oraz możliwość zabezpieczenia środków na miejski program w budżecie na 2027 rok.
"Od żartu do przestępstwa". Radna chce też spotkań z policją
Na szkoleniach dla pracowników szkół inicjatywa radnej się nie kończy. Magdalena Szczygieł-Mitrus wystąpiła do Komendy Miejskiej Policji w Lublinie z propozycją organizacji spotkań profilaktyczno-edukacyjnych dla uczniów pod hasłem „Od żartu do przestępstwa – gdzie kończy się zabawa, a zaczyna odpowiedzialność prawna”.
Funkcjonariusze mieliby rozmawiać z młodzieżą o przemocy rówieśniczej, groźbach, zastraszaniu, cyberprzemocy, niebezpiecznych wyzwaniach internetowych oraz odpowiedzialności prawnej nieletnich. Podczas spotkań przedstawialiby również przykłady ze swojej praktyki i wyjaśniali, jak zgłaszać niepokojące zachowania, w tym zapowiedzi ataku.
Radna przypomina, że w Lublinie funkcjonuje już program "STOP CYBERPRZEMOCY", realizowany przez policję we współpracy z Miastem, ale skierowany głównie do uczniów klas czwartych. Jej zdaniem działania profilaktyczne powinny obejmować znacznie szerszą grupę młodzieży.
Zależy mi na tym, aby młodzi ludzie mieli świadomość, że zachowania, które niekiedy traktują jako żart, sposób zaimponowania rówieśnikom czy element internetowego wyzwania, mogą stanowić poważne naruszenie prawa i wyrządzić komuś realną krzywdę - wyjaśnia.
Szczygieł-Mitrus zastrzega przy tym, że nie znamy wszystkich przyczyn ostatnich tragicznych ataków i nie należy automatycznie wiązać ich z przemocą rówieśniczą. Jej zdaniem nie zmienia to potrzeby szybkiego reagowania na wykluczanie, zastraszanie, groźby, czy inne sygnały świadczące o narastającej agresji.
Nie możemy ograniczać się do przygotowania szkół na moment, w którym dochodzi do tragedii. Musimy jednocześnie zrobić wszystko, aby do takich sytuacji nie dochodziło – podkreśla radna.
Jej propozycja zakłada więc działania dwutorowe: praktyczne przygotowanie wszystkich pracowników szkół do reagowania na zagrożenie oraz edukację uczniów, która ma pomagać zapobiegać eskalacji przemocy. Na razie nie przedstawiono harmonogramu realizacji szkoleń zapowiedzianych przez ratusz. Nie wiadomo też, czy obejmą one proponowane przez radną cykliczne ćwiczenia dla całego personelu.

Komentarze