Brakowało dwóch reprezentantów
Nareszcie wraca piłka klubowa. Tym razem trzeba było czekać niemal trzy tygodnie na kolejne spotkania ligowe. W przypadku Motoru to będzie nawet więcej niż trzy tygodnie, bo między poprzednim występem drużyny Mariusza Misiury, a tym poniedziałkowym w Radomiu miną aż 23 dni.
To sporo czasu, żeby spokojnie popracować z zespołem. Nawet pomimo nieobecności dwóch reprezentantów. Filip Luberecki wyjechał na zgrupowanie kadry U-21. Biało-Czerwoni zagrali dwa spotkania. Najpierw pokonali Szwecję 3:0, a następnie dostali lanie we Włoszech, gdzie przegrali aż 2:6. „Luberek” nie powąchał jednak murawy w żadnych z tych spotkań. Na koniec mógł się jednak cieszyć z awansu na młodzieżowe mistrzostwa Europy. Dlatego na pewno nie wróci do klubu przemęczony.
Co innego Yacine Bourhane. Reprezentant Komorów uzbierał w ostatnim czasie trzy występy. Najpierw w ramach eliminacji Pucharu Narodów Afryki jego zespół przegrał z Kamerunem 1:3, później wygrał z Namibią 1:0. Z kolei w towarzyskim spotkaniu rozgrywanym w Marsylii Komory uległy Senegalowi 0:1. Bourhane zaliczył po kolei: 30, 90 i 90 minut. Obaj Motorowi reprezentanci wznowili treningi z klubem w czwartek.
Jak w ogóle żółto-biało-niebieskim minęły ostatnie tygodnie?
– Najwięcej uwagi wymagało zindywidualizowanie wszystkiego. Mieliśmy dwóch zawodników, którzy pojechali na kadrę i trzech, którzy leczyli urazy i od dłuższego czasu grali z różnymi blokadami, nie byli w pełnej dyspozycji. Dużo pracowaliśmy nad tym, żeby wrócili do zdrowia. Tak samo Rony czy Omar Tall, którzy późno do nas dołączyli mieli mało czasu, żeby potrenować modelowe zachowania. Dlatego przygotowania przebiegały kilkutorowo tygodni. Teraz mamy pełny mikrocykl, kiedy wszyscy są razem i szykujemy się do meczu z Radomiakiem – mówi Mariusz Misiura, trener ekipy z Lublina.
Co z Ivo Rodriguesem?
Jeżeli chodzi o zawodników, którzy mieli problemy zdrowotne, to na pewno jednym z nich był Ivo Rodrigues. Portugalczyk późno dołączył do drużyny w lecie, później złapał kontuzję i opuścił trzy spotkania. Nie był jednak w pełni sił, grał na środkach przeciwbólowych, aby pomóc drużynie. 19 września, w meczu z Górnikiem Zabrze wytrwał na boisku tylko 34 minuty. Czy jest szansa, że na poniedziałek będzie gotowy?
– Wszyscy piłkarze wyjdą w piątek na boisko, ale dwóch-trzech zawodników będzie trenowało w różnym wymiarze czasowym. Niektórzy będą uczestniczyć tylko w części wstępnej, a później wrócą do gabinetów. Do meczu z Radomiakiem jest jeszcze dużo czasu, więc mam nadzieję, że do poniedziałku wszyscy będą do naszej dyspozycji – wyjaśnia trener Misiura.
Przypomnijmy, że jego podopieczni po dziewięciu kolejkach mają na koncie tylko sześć punktów i znajdują się w strefie spadkowej. Radomiak spisuje się niewiele lepiej – uzbierał do tej pory osiem „oczek” i zajmuje czternastą lokatę.

Komentarze