Napędzony ostatnimi sukcesami Górnik jechał do Tychów z zamiarem powalczenia o komplet punktów z zespołem, który w lidze jeszcze nie przegrał.
Niedzielne spotkanie mogło zacząć się dla gości świetnie. W 12 minucie Samuel Quainoo dośrodkował piłkę z lewej strony boiska. W polu karnym opanował ją Adam Deja i podał do znajdującego się w świetle bramki Bartłomieja Korbeckiego. Ten uderzył bez zastanowienia, ale miał pecha, bo trafił w słupek.
Pudło z karnego
W kolejnych minutach spotkanie było bardzo wyrównane i widać było, że na boisku spotkały się dwa zespoły z czołówki. Jednak w 29 minucie miejscowi objęli prowadzenie. Po wrzucie piłki z autu błąd we własnym polu karnym popełnił Rafał Kobryń, a piłkę lekko trącił stopą wypożyczony do Tychów z Motoru Lublin Kacper Plichta i piłka wpadła do siatki. Łęcznianie przed przerwą mieli wyborną okazję do wyrównania stanu rywalizacji. Po faulu Józefa Chorosińskiego na Samuelu Quainoo w polu karnym sędzia wskazał na 11. metr. Do piłki podszedł Fryderyk Janaszek i fatalnie spudłował strzelając nad poprzeczką.
Druga połowa zaczęła się od kolejnego ciosu gospodarzy. W 52 minucie piłkę w „szesnastce” Górnika otrzymał kompletnie niepilnowany Damian Kądzior i ze spokojem umieścił piłkę w bramce. Natomiast w 71 minucie doświadczony pomocnik wystąpił w roli asystenta. Kądzior świetnie dośrodkował z rzutu rożnego, a skuteczną główką popisał się Igor Łasicki i ustalił wynik spotkania na 3:0.
W następnej kolejce piłkarze trenera Szatałowa zagrają u siebie ze Stalą Stalowa Wola. Mecz zaplanowano na 17 października o godzinie 14.15.
GKS Tychy – Górnik Łęczna 3:0 (1:0)
Bramki: Plichta (29), Kądzior (52), Łasicki (71).
Tychy: Myszkowski – Olkowski, Łasicki, Horvat, Hoyo-Kowalski (60 Eskinja), Chorosiński – Plichta (64 Niemann), Trąbka, Begala, Kądzior (72 Baier) – Lewandowski (72 Ryguła).
Górnik: Matysek – Quainoo (80 Stadnicki), Kobryń, Jaroszyński, Hołownia, Rogala – Myszor (62 Ahmedov), Walski, Deja (80 Tkacz), Korbecki (64 Niewiarowski) – Janaszek (62 Antkowiak).
żółte kartki: Hoyo-Kowalski, Chorosiński – Jaroszyński.
sędziował: Paweł Wrzeszczyński (Kalisz).


Komentarze