Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Jurij Szatałow (Górnik Łęczna): Przed nami trudna rozmowa

Górnik Łęczna przegrał z GKS Tychy na jego terenie aż 0:3, choć wynik meczu nie do końca oddaje jego przebieg. Łęcznianie przede wszystkim byli bardzo nieskuteczni i nie wykorzystali rzutu karnego przy stanie 0:1. Jak niedzielne spotkanie podsumowali obaj szkoleniowcy i pomocnik Grzegorz Rogala?
Jurij Szatałow (Górnik Łęczna): Przed nami trudna rozmowa

Autor: Górnik Łęczna

Rene Poms, trener GKS Tychy

 – Bardzo cieszymy się, że wygrywamy 3:0 u siebie z drużyną, która dobrze zaczęła ten mecz. Jesteśmy bardzo usatysfakcjonowani tym meczem, choć nie weszliśmy w niego dobrze. Na początku graliśmy zbyt pasywnie, defensywnie i mało odważnie w pojedynkach jeden na jeden. Wprowadziliśmy poprawki w przerwie i druga połowa była już zdecydowanie lepsza. Myślę, że przez pryzmat 90 minut zasłużyliśmy na to zwycięstwo. W końcówce mieliśmy kontrataki, które mogliśmy lepiej zakończyć i strzelić więcej bramek, ale z drugiej strony 3:0 z zespołem z czołówki tabeli to dobry wynik dla nas. Świętujemy, jutro regeneracja, a potem przygotowanie do kolejnego meczu, który także będziemy chcieli wygrać.

Jurij Szatałow, trener Górnika

 – Mój komentarz będzie bardzo krótki. W pierwszej połowie mieliśmy rzut karny i jeszcze jedną dogodną okazję. To są takie sytuacje, że jeśli się ich nie wykorzysta to trudno wygrać mecz. Trzeba podkreślić, że GKS Tychy to bardzo dobry zespół. W pierwszej połowie chcieliśmy postawić swoje warunki i mniej więcej nam to wychodziło. Druga połowa była taka, że nie mieliśmy już sytuacji pod bramką przeciwnika. Przeciwnik odniósł zasłużone zwycięstwo, a przed nami trudna rozmowa. Jedziemy dalej.

Grzegorz Rogala, pomocnik Górnika

– W pierwszej połowie, do momentu straty tej niefortunnej bramki, stwarzaliśmy sytuacje i byliśmy groźniejsi od rywala. Był słupek, a przy wyniku 0:1 również rzut karny, który z pewnością mógł zmienić obraz tego spotkania.

Na początku drugiej połowy straciliśmy bramkę na 0:2 i to nam podcięło skrzydła. Musimy nad tym pracować, bo takie sytuacje mogą się powtarzać, a my musimy się po nich podnosić i odwracać losy spotkań. Szkoda, że „siedliśmy” i w drugiej połowie nie stwarzaliśmy sytuacji. Teraz mamy tydzień, żeby popracować nad tymi elementami.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama