- Czy szkoły na Lubelszczyźnie są bezpieczne?
Nadkomisarz Anna Kamola, Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie: - Szkoły na Lubelszczyźnie są bezpieczne. Zawsze były bezpieczne. Niemniej jednak po wydarzeniach, do których doszło pod koniec ubiegłego tygodnia na Mazowszu, pojawiła się konieczność, żeby pokazać uczniom, rodzicom, opiekunom i nauczycielom, że dbamy nie tylko o ich bezpieczeństwo, ale również o poczucie bezpieczeństwa. Stąd wzmożone kontrole policji wokół placówek oświatowych.
- Czy można powiedzieć, że na Lubelszczyźnie i w całej Polsce zapanowała psychoza strachu?
- Nie używałabym tak mocnego określenia. Od ubiegłego czwartku do poniedziałku odnotowaliśmy w województwie lubelskim 18 incydentów związanych z różnego rodzaju groźbami czy nawoływaniem do popełnienia przestępstw. Były to między innymi filmy i zdjęcia publikowane w internecie, w większości przez osoby nieletnie. Nie nazwałabym tego ogromną psychozą strachu. Natomiast wśród dzieci i młodzieży pojawiła się obawa, że może im się stać coś złego.
- Czy część osób odpowiedzialnych za te incydenty sama zgłaszała się na policję? Czy wszystkie zostały zatrzymane przez funkcjonariuszy?
- W większości tych 18 przypadków sprawcami lub uczestnikami zdarzeń były osoby nieletnie, dzieci w wieku od 12 do 16 lat. W trzech przypadkach mieliśmy do czynienia z osobami pełnoletnimi. Były to dwie osoby w wieku 18 lat i 21-latek. Informacje o incydentach przeważnie otrzymywaliśmy od dyrekcji szkół podstawowych i ponadpodstawowych. W kilku przypadkach sygnały pochodziły od funkcjonariuszy Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości, którzy nieustannie monitorują internet pod kątem potencjalnych zagrożeń. W dwóch przypadkach to właśnie policjanci ujawnili takie zdarzenia w sieci.
- W internecie pojawiały się nagrania i zdjęcia osób z nożami czy maczetami. Jak policja odróżnia głupi żart od rzeczywistego zagrożenia? Czy w ogóle można mówić o żartach w takich sytuacjach?
- Po ostatnich wydarzeniach na Mazowszu każdy sygnał traktowaliśmy bardzo poważnie. Tak było między innymi w powiecie puławskim. W piątek otrzymaliśmy zgłoszenie dotyczące jednej ze szkół podstawowych. Dwóch 14-letnich uczniów napisało na internetowej grupie klasowej, że tego dnia wysadzą szkołę w powietrze i przyniosą materiały wybuchowe. Nie mogliśmy zbagatelizować takiej informacji. Na miejsce skierowaliśmy policjantów przeszkolonych w zakresie rozpoznania pirotechnicznego. Konieczne było sprawdzenie całej szkoły. Na szczęście, okazało się, że był to jedynie głupi żart. Jestem jednak przekonana, że ani tym dwóm 14-latkom, ani ich rodzicom nie było do śmiechu. Obie sprawy znajdą swój finał w sądzie. Musimy pokazać młodym ludziom, że nawet taki żart niesie za sobą poważne konsekwencje i wymaga zaangażowania wielu służb.
- W ostatnich dniach pojawiały się w internecie przerażające zapowiedzi „Krwawego Piątku” czy „Krwawego Poniedziałku”. Na szczęście do zapowiadanych ataków nie doszło. Ale zagrożenia dotyczyły nie tylko szkół. W poniedziałek prokuratura poinformowała o zatrzymaniu 21-letniego obywatela Ukrainy, studenta KUL, który miał przygotowywać się do zabójstwa przypadkowej osoby. To chyba najpoważniejsza z ujawnionych spraw?
- Zdecydowanie była to bardzo poważna sprawa. Również tego zgłoszenia nie mogliśmy zbagatelizować. Chodziło o 21-letniego studenta jednej z lubelskich uczelni, który w piątek późnym popołudniem, podczas zajęć, poinformował studentkę lub kilka studentek, że tego wieczoru planuje popełnić przestępstwo. Mówił, że chce zabić kogoś przy użyciu noża. Dzięki szybkiej, świadomej reakcji studentów i władz uczelni informacja trafiła do organów ścigania. Mężczyzna został zatrzymany. Policjanci znaleźli przy nim nóż, a podczas przeszukania jego mieszkania zabezpieczyli dwa kolejne. 21-latek usłyszał w prokuraturze zarzuty przygotowania do zabójstwa przypadkowej osoby przy użyciu noża. W sprawie pojawił się również wątek motywacji rasistowskiej. W niedzielę sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Ta sprawa pokazuje, jak ważna była reakcja studentów i władz uczelni, która pomogła nam zatrzymać mężczyznę i zapobiec realizacji jego przestępczych zamiarów.
W szkołach nadal trwają wzmożone kontrole policji. Jaka jest skala tych działań na Lubelszczyźnie?
- Prowadzimy je od czwartkowego popołudnia. Do poniedziałku przeprowadziliśmy w całym województwie ponad 7100 kontroli. Zaangażowanych jest w nie bardzo wielu policjantów. Kontrole prowadzą nie tylko funkcjonariusze patroli prewencyjnych, ale również dzielnicowi. Nie ograniczamy się do obecności przed budynkami szkół. Policjanci są widoczni także na terenie placówek. Chcemy w ten sposób zwiększyć poczucie bezpieczeństwa wśród uczniów, nauczycieli i dyrekcji. Sam widok policjanta ma znaczenie. Mamy nadzieję, że te działania pozwolą uspokoić negatywne emocje, które w ostatnich dniach pojawiły się wśród uczniów i nauczycieli.
- Podkreślmy więc raz jeszcze, że szkoły na Lubelszczyźnie są bezpieczne. Muszę jednak zapytać o sytuację, która może zdarzyć się niekoniecznie dzisiaj czy jutro, ale za miesiąc albo za rok. Jak należy zachować się w przypadku ataku nożownika w szkole lub innym miejscu publicznym? Co jest absolutnie najważniejsze?
- Łatwo rozmawiać o zasadach bezpieczeństwa, ale znacznie trudniej zastosować je w praktyce, kiedy rzeczywiście pojawia się zagrożenie. Od dłuższego czasu mówi się o zasadzie 4U, której uczy się dzieci zarówno w Europie, jak i na całym świecie. Obejmuje ona cztery kroki: uważaj, uciekaj, ukryj się i udaremnij atak.
- Uważaj?
- Pierwsza zasada, czyli „uważaj”, polega na obserwowaniu otoczenia. Przebywając na przykład w szkole, powinniśmy mieć oczy i uszy szeroko otwarte. Zwracać uwagę na niepokojące zachowania i sygnały. Dzieci podczas przerw często zakładają słuchawki, rozmawiają z kolegami i nie zwracają uwagi na to, co dzieje się wokół nich. Tymczasem jeśli usłyszymy niepokojące odgłosy albo zobaczymy grupę uciekających, wystraszonych osób, powinna zapalić nam się czerwona lampka. To może oznaczać, że w naszym otoczeniu dzieje się coś niebezpiecznego.
- Uciekaj?
Jeżeli widzimy realne zagrożenie, powinniśmy jak najszybciej uciec w bezpieczne miejsce, możliwie najdalej od napastnika. Jeżeli zauważymy, że do szkoły wchodzi osoba uzbrojona w niebezpieczne narzędzie, nie idźmy do szatni po kurtkę. Zostawmy plecak i uciekajmy. Najważniejsze jest oddalenie się od miejsca zagrożenia.
- Ukryj się?
- Jeżeli nie możemy uciec, powinniśmy znaleźć miejsce możliwie najbardziej oddalone od napastnika. Może to być sala na piętrze. Zamknijmy drzwi, a jeśli mamy taką możliwość, zabarykadujmy je stołami, krzesłami lub innymi przedmiotami. Następnie odsuńmy się od drzwi i okien. Jeżeli są zasłony, zasłońmy okna. Wyciszmy albo wyłączmy telefon, żeby napastnik nas nie usłyszał. Zachowajmy ciszę i czekajmy na rozwój wydarzeń.
- Udaremnij atak?
- To ostateczność. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia uruchamia się w człowieku instynkt przetrwania. Jeżeli wyczerpaliśmy wszystkie możliwości, nie możemy już uciec ani się ukryć, a mimo to stajemy twarzą w twarz z napastnikiem, musimy spróbować się obronić. Wyzwolić w sobie wszystkie pokłady siły i energii, oczywiście jeżeli jesteśmy w stanie to zrobić.
Rozmawiał Jan Mazurek
Komentarze