Popularny „Kikis” pojawił się w Lublinie w lecie 2024 roku, pół roku po tym, jak do drużyny dołączył Jacques Ndiaye. W pierwszym sezonie zaliczył 21 meczów na boiskach PKO BP Ekstraklasy i zdobył dwa gole. Rozgrywki 25/26 rozpoczął w podstawowym składzie, a po zaledwie jednym występie został wysłany na wypożyczenie do Puszczy Niepołomice. Tam nie grał jednak regularnie. Uzbierał 27 gier w lidze (dwa gole i asysta) i dwa w Pucharze Polski, ale jedynie 14 razy wychodził w podstawowym składzie.
W lecie wrócił do Motoru i o dziwo, już podczas sparingów pokazywał się z dobrej strony. W poniedziałek był jednym z najlepszych piłkarzy drużyny trenera Misiuy, a swój występ ukoronował zwycięskim golem w doliczonym czasie gry. Golem, który zapewnił żółto-biało-niebieskim pierwsze trzy punkty od... 16 sierpnia.
– Świetny dzieciak, naprawdę. Ja jestem jego fanem, od naszego pierwszego spotkania na treningu. Niesamowity potencjał, bo dotykając kiedyś pierwszy raz Wiktora Nowaka, to mam takie poczucie, że mają bardzo dużo wspólnych cech i wierzę, że Kiki tak samo jeszcze mocno urośnie – mówił po meczu trener Misiura.
Nowaka kibicom w Polsce nie trzeba specjalnie przedstawiać. Przypomnijmy jednak, że były podopieczny Mariusza Misiury z Wisły Płock robi błyskawiczną karierę. Po transferze do Czech świetnie wprowadził się do nowej drużyny. Slavia Praga na pewno nie żałuje wydanych pieniędzy, bo 22-latek po 10 występach ma na koncie: pięć goli i asystę. Zadebiutował w Lidze Mistrzów, a niedawno także w reprezentacji Polski. I na tym międzynarodowym poziomie też zebrał świetnie recenzje.
Czy Simon może zrobić podobną karierę? Senegalczyk jest dużo starszy, bo w grudniu będzie obchodził 27 urodziny. Szkoleniowiec klubu z Lublina wierzy jednak w swojego piłkarza. Pokazał to po bramce na 3:2 dla Motoru, kiedy wykonał sprint do cieszących się zawodników. A jak zdradził na konferencji prasowej, z jego zdrowiem nie jest najlepiej.
– Mam dwa biodra do wymiany. Zrobiłem rezonans i doktor powiedział: Mariusz niestety dwa biodra do wymiany. Jak będzie przerwa zimowa, to wymienię jedno, a w lecie drugie. Był ten rzut rożny i tak sobie w głowie pomyślałem: kurczę, jak strzelą bramkę, to do nich pobiegnę. No i padł gol. Chciałem, jak najszybciej dobiec do Kikiego. Zdaję sobie sprawę, jaką on miał sytuację w poprzednim sezonie. Jak nie grał, albo był wypożyczony do pierwszej ligi, tam też nie zawsze grał, z powodu limitu obcokrajowców i czasami grał, czasami nie grał – tłumaczy trener Misiura.
Dodaje, że od razu widział w popularnym „Kikisie” duży potencjał.
– Od pierwszego treningu, jak usiadłem z nim i z Jacquesem, to powiedziałem Jacquesowi, że dawaj, pchamy go, żeby z niego więcej wydobyć, bo to niesamowity talent, niesamowite umiejętności i mega się cieszę, że strzelił tę bramkę na 3:2, naprawdę gratuluję drużynie. Mówię o zawodnikach, o sztabie, o pracownikach klubu, o prezesie, właścicielu. Razem mieliśmy ten trudny moment, on dalej jest trudny. To jest ciekawe doświadczenie przeżyć coś takiego. Masz mało punktów po dziewięciu meczach, ale widzisz, jak się kto zachowuje. Nie było nerwowości, tylko duża merytoryka i chęć ciężkiej pracy. Nie było żadnego marudzenia czy była dobra pogoda, czy niedobra. Każdy wykonywał swoje obowiązki. Taka radość, jaką widziałem w szatni, to jest coś pięknego, oby częściej – mówi opiekun żółto-biało-niebieskich.

Komentarze