Los nie był dla lublinianek szczególnie łaskawy. SCM Ramnicu Valcea to uznana marka rumuńskiej piłki ręcznej, występującej w jednej z najmocniejszych europojskich lig. Poprzedni sezon zakończyła na czwartym miejscu krajowych rozgrywek, a w EHF dotarła do ćwierćfinału. W obecnej edycji pucharów wyeliminowała już niemieckie TuS Metzingen. W rumuńskiej lidze zajmuje obecnie siódme miejsce.
Trener MKS-u Paweł Tetelewski przyznaje, że można było wylosować łatwiejszego rywala. Podkreśla jednak, że jego zespół nie zamierza rezygnować z walki o awans. Stawką dwumeczu jest jedno z dwunastu miejsc premiowanych grą w fazie grupowej. Łącznie wystąpi w niej szesnaście drużyn. W tej samej rundzie wystąpi też Zagłębie Lubin, które wylosowało norweskie Tertnes Bergen.
Lublinianki dotarły do decydującej rundy eliminacji po dwóch zwycięstwach nad KRASOŃ MKS Piotrcovią. Najpierw na własnym parkiecie rozbiły rywalki 36:24, a następnie wygrały w Piotrkowie Trybunalskim 32:27. W całym dwumeczu triumfowały więc aż 68:51, nie pozostawiając wątpliwości, kto zasłużył na awans.
Najpierw klasyk z Miedziowymi
Zanim jednak przyjdzie czas na rumuńską przeprawę, MKS wraca do ligowej rywalizacji. Już w czwartek 15 października o godz. 18 zmierzy się na wyjeździe z KGHM Zagłębiem Lubin. Będzie to kolejne starcie odwiecznych rywalek. Pod koniec sierpnia lublinianki pokonały mistrzynie Polski po rzutach karnych w meczu o Superpuchar. Teraz spróbują powtórzyć ten sukces w walce o ligowe punkty. Spotkanie w hali RCS będzie zarazem poważnym sprawdzianem formy lublinianek przed listopadową walką o Europę.

Komentarze