Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

„Pan Tadeusz” na lubelskiej scenie. CSK szykuje widowisko z udziałem ponad stu osób

Specjalnie skomponowana muzyka, znani aktorzy i tradycyjne kostiumy połączone z nowoczesnymi rozwiązaniami scenicznymi. Centrum Spotkania Kultur w Lublinie przygotowuje adaptację „Pana Tadeusza” Adama Mickiewicza. Premiera odbędzie się w listopadzie.
„Pan Tadeusz” na lubelskiej scenie. CSK szykuje widowisko z udziałem ponad stu osób
Na zdjęciu Antoni Winch - twórca adaptacji, i Michał Chorosiński - dyrektor CSK

Autor: Katarzyna Nakonieczna

Przeniesienie „Pana Tadeusza” na scenę, według ekspertów, wymaga znalezienia równowagi między pięknem poetyckiego języka a dynamiką teatralnej opowieści. Centrum Spotkania Kultur w Lublinie podejmuje to wyzwanie, przygotowując widowisko, które ma zachować wierność literackiemu oryginałowi, a jednocześnie wydobyć dramatyzm bohaterów i emocje aktualne również dziś. 

Za reżyserię odpowiada Przemysław Stippa, a adaptację tekstu przygotował Antoni Winch. W spektaklu wezmą udział aktorzy z różnych ośrodków teatralnych w Polsce, muzycy oraz chór. Koszt całego przedsięwzięcia to 1,8 mln zł. 

– „Pan Tadeusz” to absolutnie gigantyczne przedsięwzięcie logistyczne. Zaangażowany jest do niego bardzo potężny aparat wykonawczy. Można to porównać do wielkiego spektaklu operowego albo do tych największych z teatrów muzycznych. Jako instytucja, która nie ma własnych zespołów i tak rozbudowanego zaplecza wykonawczego, musimy ten aparat skonstruować – mówi dyrektor CSK Michał Chorosiński.

W produkcji wezmą udział artyści z Lublina i innych miast, w tym Warszawy, Łodzi i Wrocławia. Wśród zapowiadanych nazwisk są Filip Gurłacz, Sandra Naum i Dariusz Kowalski.

Dla dyrektora CSK decyzja o wystawieniu „Pana Tadeusza” wynika przede wszystkim z przekonania o wyjątkowej wartości dzieła Mickiewicza.

– Sam staram się wracać do tego tekstu przynajmniej raz w roku, czasem raz na dwa lata. I za każdym razem, kiedy czytam go w oderwaniu od tego, że był lekturą szkolną, mam nieodparte wrażenie, że to dzieło absolutnie genialne. Na człowieka jakby wylewała się bańka poezji o rzeczach najprostszych i najtrudniejszych – podkreśla Chorosiński.

Twórcy chcą dotrzeć zarówno do dorosłych widzów, jak i młodzieży. Spektakl będzie skróconą wersją poematu, którego pełna lektura zajmuje niemal dziesięć godzin. Przedstawienie ma potrwać około trzech. 

Nowa muzyka 

Jednym z najważniejszych elementów widowiska będzie muzyka skomponowana specjalnie na potrzeby przedstawienia. 

– Punktem wyjścia jest tradycyjna muzyka polska, ludowo-szlachecka. Nawiązujemy do takich tańców jak mazur, kujawiak czy polonez, ale wiele elementów zostanie zaaranżowanych w sposób bardzo współczesny. Sam aparat wykonawczy jest rozbudowany również o instrumenty współczesne. Materiału jest tak dużo, że jeden kompozytor nie wystarczyłby do wykonania całej pracy. Dlatego mamy dwóch świetnych kompozytorów: Sebastiana Wypycha, który będzie także kierownikiem muzycznym i dyrygentem, oraz Rafała Odrobinę – mówi Chorosiński.

Muzyka jest już skomponowana. W planach jest również wydani płyty ze ścieżką dźwiękową.

– Ja już tej muzyki słuchałem i są momenty, w których jestem wręcz wstrząśnięty. Jest wspaniała, fenomenalna. Myślę, że nawet dla samej muzyki warto przyjść na ten spektakl, a przecież nie tylko dla niej. Będzie można usłyszeć wiele muzycznych perełek, w tym koncert Wojskiego – zapowiada dyrektor CSK.

Tradycja i efekty AI

Twórcy chcą pokazać bohaterów jako ludzi kierujących się emocjami, popełniających błędy i ponoszących ich konsekwencje.

– „Pan Tadeusz” nie jest tekstem pierwotnie przeznaczonym na scenę. Trzeba go do niej przystosować, a ten proces polega przede wszystkim na wydobywaniu z tego, co zapisał Mickiewicz, wątków dramatycznych. Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, o co chodzi jego postaciom, co nimi kieruje. Jednocześnie nie możemy zapominać o pięknie języka – mówi Antoni Winch, autor adaptacji.

Szczególne miejsce zajmuje historia Jacka Soplicy, który jako ksiądz Robak próbuje odkupić wcześniejsze winy. Ważna będzie również przemiana Tadeusza, początkowo skupionego na własnych sprawach, który stopniowo odkrywa znaczenie patriotyzmu i odpowiedzialności za ojczyznę.

– Tadeusz przyjeżdża na wieś, można powiedzieć, po to, żeby się zabawić. Tymczasem z tej zabawy wynika coś zupełnie innego. Bohater trafia do armii napoleońskiej i musi przejść przyspieszony kurs tego, czym jest Polska, czym jest walka o Polskę i czym jest miłość do ojczyzny – mówi Winch.

Twórcy stawiają na tradycyjne kostiumy i scenografię inspirowaną kulturą szlachecką, uzupełnione o wizualizacje oraz nowoczesne rozwiązania techniczne, w ty efekty AI.

– Nie ma w tym nic złego, teatr idzie w tą stronę na całym świecie. Wykorzystujemy filmy AI, które dopowiadają pewne warstwy narracyjne. Gdy ja studiowałem, 15 minut słuchania poezji nie było czymś nadzwyczajnym. Dzisiaj młodzież nie wytrzymuje tego, trzeba podeprzeć to pewnym obrazem, który będzie korelował z tekstem – podkreśla Chorosiński.

Zachowanie historycznego kontekstu ma pomóc w oddaniu charakteru utworu, bez przenoszenia jego bohaterów w realia współczesności. Nowoczesne środki sceniczne będą natomiast służyć podkreśleniu dramaturgii i uatrakcyjnieniu opowieści dla dzisiejszej publiczności.

Produkcja za 1,8 mln zł

Budżet produkcji wynosi 1,8 mln zł. Czy to dużo?

– Wiem, że kwota może szokować, ale ludziom, którzy nie znają realiów tego typu widowisk, w ogóle kosztów teatralnych, trzeba powiedzieć, że nad tym wydarzeniem pracuje cały sztab ludzi – mówi dyrektor. 

Chorosiński przywołuje wcześniejsze realizacje CSK, w tym widowisko związane z tysiącleciem koronacji Bolesława Chrobrego, które kosztowało około 600 tys. zł. Wspomina również o adaptacji „Amadeusza”, której koszt wyniósł około 200 tys. zł. Jak zaznacza, w obu przypadkach istotne znaczenie miały ograniczone środki i konieczność szukania oszczędności.

– W naszym przypadku trzeba pamiętać, że nie mamy własnego zespołu aktorskiego na etatach ani pracowni, jakie funkcjonują w teatrach dramatycznych, muzycznych czy operach. Tam część pracy jest wykonywana przez zatrudnionych na stałe pracowników, a u nas trzeba zaangażować ludzi do konkretnego projektu. To dotyczy przygotowania ról, kostiumów i całego zaplecza produkcyjnego. Dlatego kosztów takich widowisk nie można porównywać bez uwzględnienia tych różnic – mówi dyrektor.

W jego ocenie wynagrodzenia artystów zaangażowanych w lubelską produkcję mieszczą się w dolnej granicy stawek adekwatnych do ich doświadczenia i rangi projektu. 

Co jeszcze planuje CSK?

„Pan Tadeusz” jest na ten moment jednym z największych przedsięwzięć przygotowywanych przez Centrum Spotkania Kultur. Instytucja zapowiada również kolejne produkcje i wydarzenia kulturalne.

W planach na przyszły rok znajduje się „Sztukmistrz z Lublina”, inspirowany twórczością Isaaca Bashevisa Singera. Za reżyserię ma odpowiadać Artur Hoffman, a premierę zaplanowano na koniec stycznia. CSK zapowiada także Festiwal Kultury Polonia, konkurs literacko-dramaturgiczny imienia Jana Kochanowskiego oraz Dni Kultury Indyjskiej. 

Premiera „Pana Tadeusza” w Centrum Spotkania Kultur zaplanowana jest na 14 i 15 listopada. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama